Hat Rai Leh West - ostatni dzień w Krabi

Ostatni dzień pobytu w Krabi zdecydowaliśmy zorganizować samodzielnie i spośród wielu ofert wybraliśmy Hat Rai Leh West, której nazwę częściej zapisuje się jako Railay lub Rallay. Z informacji jakie zdobyłam na miejscu wynikało, że to jedna z najpiękniejszych plaż Tajlandii, zaledwie 15 minut długą łodzią z Ao Nang i za jedyne 150 bahtów. Jednym z największych nieporozumień jest utożsamianie Railay z wyspą bo nie leży na wyspie, chociaż od strony lądu jest całkowicie odcięta od świata rzędem stromych wzgórz i można tu dotrzeć wyłącznie łodzią. Tak naprawdę pod nazwą Railay kryją się trzy plaże położone na półwyspie, na południowy wschód od Krabi, ale tą najdłuższą jest Railay West.

  
Z samego rana łodzie na Ao Nang cierpliwie czekają na pierwszych turystów O tej porze woda jest spokojna i bezpiecznie można zrobić trochę zdjęć Railay West to naprawdę urocze miejsce. Za tym cyplem jest plaża Phra Nang
Warto się tu wybrać z rana by uniknąć większego tłoku i zdecydować na powrót między 16.00 a 17.00. Co prawda łodzie kursują do 18.00 ale zbyt duża liczba plażowiczów może spowodować problem. Przewodniki zachwalają piękno tego miejsca przy zachodzie słońca, ale to musimy odpuścić. Łodzie przybijają do zatoki Ton Sal Bay skąd spacerkiem odchodzimy dalej w kierunku skalistego cypla. Po drodze mijamy małą handlową ścieżkę nazywaną Walking Street gdzie można kupić owoce, wypić drinka i coś zjeść.
  
Zatoka i plaża odcięte są od świata wysokimi klifami i można tu dopłynąć tylko łodzią Bliżej skalnych ścian jest Ton Sal Bay gdzie łodzie będą przypływać i odpływać przez cały dzień Fantastyczna roślinność i formacje skalne aż kuszą by sięgnąć tam dłuższym obiektywem
Zajmując miejsce trzeba pamiętać, że rytmem dnia rządzą tu przypływy i odpływy. Jeżeli rozłożycie się zbyt blisko wody to może się okazać, że po kilku godzinach zabierze ona Wasze miejsce i trzeba będzie szukać nowego. Zatem lepiej od razu znaleźć sobie miejsce bliżej ogrodzenia miejscowego hotelu. Na szczęście nie ma tłoku, a z naszej grupy nie spotkaliśmy nikogo. Biały piasek i płytka woda zachęcają do kąpieli, trzeba jednak uważać na niewielkie kamienie wystające z dna. Zachwycająca jest także okolica, wapienne klify pokryte bujną roślinnością i kryjące liczne jaskinie.

Taką Tajlandię miałam w wyobraźni przeglądając katalogi - teraz to rzeczywistość Po południu woda w zatoce ustępuje i miejsca gdzie pływaliśmy pokrywa wysychający piasek Ta łódka chyba zostanie tu do następnego dnia, ale nie sądzę by sternik dał się aż tak zaskoczyć
Railay jest znana w całym świecie z fantastycznych tras do wspinaczki skałkowej, ale na tym nie znam się kompletnie. Pasjonatką tego sportu okazała się natomiast nasza przewodniczka Kinga i dopiero wieczorem okazało się, że byliśmy tu razem, ale w zupełnie innym celu. Raj dla wspinaczy to plaża Phra Nang, położona tuż za cyplem i podobno jeszcze piękniejsza. Może szkoda, że przed wyjazdem nie miałam tej wiedzy ale z dnia spędzonego tutaj i tak jestem zadowolona. Z kolei plaża po stronie wschodniej jest porośnięta mangrowcami i tak naprawdę do plażowania się nie nadaje. Bliżej zachodu woda w zatoce coraz bardziej ustępuje i w miejscach gdzie pływaliśmy wysycha teraz piasek. To znak, że powoli trzeba wracać. Okazując bilet, w zależności od jego koloru będziecie przypisani do odpowiedniej grupy. To wynika z jakiegoś organizacyjnego podziału między grupami przewoźników. Trudno się z nimi dogadać więc lepiej zachować cierpliwość i uśmiech na twarzy. Może się zdarzyć, że poczekacie nawet pół godziny zanim zbierze się Wasza grupa, gdy tymczasem inne łodzie będą odpływać.
Szykując się na tę wycieczkę warto pamiętać o odpowiednim stroju bo łódź nie zabierze Was i nie wysadzi na piaszczystej plaży. Trzeba wchodzić z wody i do niej wyskakiwać, a będzie to głębokość nawet powyżej kolan. Zadbajcie także o bezpieczeństwo sprzętu bo po południu woda zatoki jest silniej wzburzona, łódź niebezpiecznie się przechyla i chlapie.
Nazajutrz rano odjeżdżamy na lotnisko w Krabi i tajskimi liniami odlatujemy do Bangkoku. Tu spędzimy ostatnią tajską noc i będziemy mieć jescze sporo czasu na ostatnie zakupy. No cóż, może i lepiej byłoby spędzić ten dzień na plaży, ale w tym przypadku decyduje jednak bezpieczeństwo połączeń lotniczych.