Surat Thani - Park Narodowy Khao Sok

Jedziemy teraz do jednego z najpiękniejszych i najbardziej malowniczych zakątków Tajlandii. Będzie to spotkanie z Parkiem Narodowym Khao Sok w Prowincji Surat Thani. Park ma powierzchnię 739 km², z czego 165 km² zajmuje jezioro Cheow Lan, które powstało w wyniku spiętrzenia wody na rzece Klong Saeng, po wybudowaniu w roku 1982 tamy Ratchaprapha. Tym sposobem południowe obszary Tajlandii zyskały nieograniczone źródło energii elektrycznej, a cały kraj cudowny park krajobrazowy i miejsce na wypoczynek.
  
 
Współczesna tama i wielkie jezioro to tylko część bogactwa tej okolicy. Pośród ogromnych wapiennych gór, strzelających pionowo ponad taflę wody, park porastają wiecznie zielone lasy deszczowe będące najstarszym ekosystemem na ziemi. Mnóstwo tu jaskiń i niezwykle malowniczych zakątków, których część zobaczymy płynąc łódką. Żyje tu wiele gatunków egzotycznych zwierząt, ale te pozostaną poza naszym zasięgiem ze względu na hałas naszej motorówki.
  

Jeśli nic nie zmieni się w polityce tego kraju być może lasy deszczowe już niedługo znikną na zawsze i to jeden z powodów by tu przyjechać i jeszcze je zobaczyć. Pomimo zakazu wprowadzonego w roku 1989 tylko w latach 1900 - 2005 Tajlandia straciła ponad 14000 km² lasów wyciętych nielegalnie. Drewno jest przemycane do Birmy, a procederem tym rządzą baronowie, mający powiązania z politykami i wojskiem. Całego procederu strzegą zbrojne gangi i dlatego wyegzekwowanie zakazu przez leśników jest tak trudne.

 
Park ma swój własny mikroklimat i od końca kwietnia do grudnia trwa tu pora mokra z opadami powyżej 300 litrów na metr kwadratowy w skali miesiąca. To wpływ monsunów znad Morza Andamańskiego. Od stycznia do marca jest najbardziej sucho, ale nawet wtedy para wodna ogranicza widoczność, a kilkunastominutowa ulewa nie jest niczym szczególnym. Zaskoczyła nas podczas powrotu, a więc z myślą o bezpieczeństwie sprzętu fotograficznego warto zabrać ze sobą jakąś pelerynę. W marcu temperatura powietrza oscyluje w pobliżu 30 stopni, a woda w jeziorze ma zaledwie o 2 stopnie mniej. Niestety nie będzie dziś kąpieli, bo na naszym szlaku nie ma nawet miejsca gdzie można by przybić łódką.
 
 
Wybudowanie tamy i zalanie tak potężnych obszarów nie odbyło się bez przejściowych problemów. Trzeba było przesiedlić blisko 400 rodzin i zagwarantować im godne warunki do życia. Każda z rodzin otrzymała ponad 7 ha plantacji kauczuku i przydomowy ogródek oraz 1000 bahtów miesięcznego dochodu tytułem wyrównania strat. Wydaje się to niezłą gratyfikacją skoro średni miesięczny dochód mieszkańca Tajlandii szacuje się na 1200 bahtów. Podobnie trzeba było przesiedlić wiele zwierząt i to zadanie wykonano nawet z użyciem śmigłowców. Operacja się udała chociaż nie do końca, bo ponad 50 gatunków ryb żyjących w rzekach nie udało się utrzymać w stojących wodach jeziora.
Blisko dwie godziny na wodzie dobiegają końca. Prosto z Khao Sok ruszymy teraz na południe, by przed zachodem słońca dotrzeć do Krabi. To będzie nasza baza wypadowa na trzy kolejne dni.