Pranburi - Hotel Pattawia i Park Narodowy Sam Roy Yot

Zanim poznamy kolejny zakątek czeka nas nocleg w Holetu Pattawia w Pranburi. To czterogwiazdkowy hotel z basenem, położony tuż nad brzegiem Zatoki Tajlandzkiej. W klimatyzowanych pokojach znajdziecie sejf, lodówkę z mini-barem, czajnik do kawy lub herbaty i oczywiście telewizję satelitarną. Bezprzewodowy dostęp do Internetu jest niestety dodatkowo płatny. Mamy czas by skorzystać z basenu i jeszcze przed zachodem słońca znaleźć coś do jedzenia w knajpkach przy plaży.
  
Czterogwiazdkowy hotel Pattawia położony jest tuż nad brzegiem Zatoki Tajlandzkiej W klimatyzowanych pokojach znajdziecie sejf, lodówkę z mini-barem, czajnik i telewizję satelitarną Jak nie zmieni się plan wycieczki będzie jeszcze czas na kąpiel i kolację w knajpkach przy plaży
Z samego rana jedziemy do małej wioski rybackiej Bang Pu, gdzie przesiadamy się na łodzie i płyniemy na piękną, cichą plażę Lalem Sala, bynajmniej nie po to by wylegiwać się na słońcu. Będziemy około 60 km na południe od Hua Hin, a przyjemny rejs potrwa około 20 min. W Parku Narodowym Khao Sam Roy Yot, którego nazwę można przetłumaczyć jako Góra Trzystu Szczytów, czeka nas spore wyzwanie. Będzie nim pokonanie stromej ścieżki o długości około 500 m i różnicy wzniesienia 130 m, która prowadzi do malowniczej jaskini  Phraya Nakhon.
  
Z małej wioski Bang Pu płyniemy na plażę Lalem Sala skąd ruszymy do jaskini Phraya Nakhon Przyjemny rejs potrwa około 20 minut i wylądujemy właśnie tutaj Nie wszyscy zdecydują się na pokonanie tej ścieżki i różnicy poziomów około 130m, ale przeciętna sprawność naprawdę wystarczy
Jest tu altana wybudowana w roku 1890 przez króla Chulalangkorna - Ramę V. To właśnie w tej jaskini król Mongkut 18 sierpnia 1868 roku, w obecności zaproszonych gości z Europy, obserwował całkowite zaćmienie słońca, którego nadejście osobiście wyliczył. Jak pamiętacie z wcześniejszych stron, wydarzenie to król Mongkut przepłacił życiem zarażając się malarią, a Chulalangkorn szczęśliwie zdołał pokonać chorobę. Od tej pory tradycją dworu królewskiego stało się odwiedzanie jaskini przez wszystkich kolejnych władców.

Spośród wielu gatunków zwierząt żyjących w Khao Sam Roy Yot spotykamy po drodze langury Jaskinia Phraya Nakhon podobno wzięła swoją nazwę od imienia księcia, który ją odkrył Gdy pojawiają się pierwsze stalaktyty to znak, że strome podejście już zdecydowanie za nami
Nie wszyscy z naszej grupy decydują się podjąć ten wysiłek i część zostaje na plaży, skąd rozciąga się piękny widok na kilka pobliskich wysepek. Nie będę ukrywać, podejście nie jest łatwe, a w tej temperaturze i wilgotności osoby z niedoczynnością serca czy układu oddechowego mogą mieć problem. Przeciętne zdrowie i sprawność zdecydowanie wystarczą. Trzeba jednak zabrać dobre buty, sporo napojów i jakieś repelenty.

Chwilę potem pojawia się jaskinia chociaż z tego miejsca jeszcze nie ocenimy jej wielkości Gdy inni są już na dole my chcemy przyjrzeć się przez chwilę niesamowitym formom skalnym Phraya Nakhon to nie tylko miejsce związane z historią ale i prawdziwa gratka dla miłośników przyrody
W połowie drogi pod górę jest punkt widokowy, gdzie można zrobić małą przerwę dla wyrównania oddechu i podziwiać wspaniałe widoki na plażę, morze i wiele małych pobliskich wysp. Czy było warto? - oceńcie po zdjęciach, chociaż to tylko namiastka atmosfery tego miejsca, a więc idziemy dalej