Wizy, zwyczaje i porady

Lotnisko i odprawa wizowa
Odprawa wizowa na lotnisku w Mexico City następuje dopiero po odebraniu bagaży. Trzeba mieć wcześniej przygotowany formularz migracyjny i dokument zgłoszenia do odprawy celnej. Formularz migracyjny musi wypełnić każdy, natomiast dokument odprawy celnej - jeden na rodzinę. Oba druki powinniśmy otrzymać w samolocie.  Gdy wyjdzie z niego nagle 300 pasażerów tworzy się kolejka, ale natychmiast uruchamianych jest co najmniej 5 punktów odprawy i pojawia się ktoś, kto kieruje ruchem. Funkcjonariusze porządkowi lotniska wstępnie sprawdzają kompletność wypełnienia dokumentów i starają się pomagać, ale warto zapoznać się z nimi nieco wcześniej. Przy odprawie zostanie wbita wiza do paszportu i warto tego dopilnować, bo potem może być problem z opuszczeniem Meksyku. Zwrócą Wam również drugą część formularza migracyjnego, który trzeba zachować z paszportem do czasu odlotu. Operacja ta, zależnie od miejsca w kolejce, może potrwać do 30 minut i czasem budzi zniecierpliwienie. Aktualny druk migracyjny do zapoznania  z 2012 roku.
 
Już niedługo meksykańskie drogi przestaną być tematem krytycznych komentarzy W okresie poprzedzającym Los Dias de los Muertos wszędzie pojawiają się kościotrupy i czaszki Jedną z najważniejszych uroczystości są 15-te urodziny meksykańskich dziewcząt
W drodze
Żadne hotele, a przynajmniej te do poziomu czterech gwiazdek włącznie, nie mają lodówki w standardowym wyposażeniu pokoju. Zawsze jest jednak naczynie na lód i w razie potrzeby można zejść po niego do restauracji. Skoro zaczęliśmy od niej, to podstawowym daniem na śniadanie jest jajecznica, czasami wręcz jedynym na trasie. Dzień zaczyna się jednak od szklanki świeżutko wyciśniętego soku. Ten prawdziwy sok to wręcz poranny rytuał całego Meksyku i jedyny napój w ciągu dnia, którego nikt nie wydziela i przy śniadaniu nie płaci się za niego dodatkowo. Wierzcie mi - nie ma żadnego porównania z owocowymi napojami w innych częściach świata.
W gniazdkach elektrycznych typu amerykańskiego jest napięcie 110V więc na drogę zabierzcie konwerter, który pozwoli na podłączenie ładowarek. Nie wszędzie będą też suszarki do włosów. Gdy nie mamy urządzenia dostosowanego do tego napięcia, nasza suszarka będzie działać dwukrotnie słabiej, ale spełni swoje zadanie.
Kartki pocztowe kupicie bez trudu niemal wszędzie, natomiast znaczki są dostępne wyłącznie w urzędach pocztowych. Zwykle łatwo je znaleźć w pobliżu Zocalo z pomocą przechodnia lub Waszego przewodnika. Jeżeli pytamy o coś Meksykanina pamiętajmy, że panujący tu zwyczaj zabrania odpowiedzieć negatywnie na pytanie gościa. Warto więc konstruować pytanie tak, by nie wprowadzać rozmówcy w zakłopotanie i samemu nie narażać się na wymijającą lub mylną odpowiedź.
Krytyczne uwagi o meksykańskich drogach, jakie czytałam przed wyjazdem, z pewnością już wkrótce przejdą do historii. Na wszystkich głównych trasach trwają intensywne prace zmierzające do poprawy jakości podróżowania. Poszerza się i wyrównuje nawierzchnię, modernizuje skrzyżowania i praktycznie każdego dnia spotyka się na drogach ludzi i maszyny. Gorzej jest na drogach lokalnych gdzie ogromne dziury zmuszają do jazdy slalomem z prędkością kilku kilometrów na godzinę. Tu również pojawia się niespotykany u nas zwyczaj zasypywania dziur przez okolicznych mieszkańców, którzy wyciągają do kierowców rękę po napiwek za ich starania.

Ludzie i święta
Meksykanie uwielbiają słodycze i niestety ich dziewczyny stają się coraz bardziej otyłe. Na każdym kroku spotyka się stragany ze słodyczami. Piekarnia o powierzchni naszego mieszkania ma zwykle jeden regał na bułki i zwykły chleb, a pozostałą przestrzeń wypełniają dziesiątki gatunków drożdżówek, francuskich ciast i ciasteczek z cukrem. Meksykanie są ludźmi pogodnymi i kochają fiestę przy każdej okazji, czego doświadczyłam chociażby w Santiago Tuxtla. To dla nas zupełnie nowe doświadczenie bo nie mamy tego w naturze. Warto się temu przyjrzeć, a jeśli trafi się okazja - spróbować razem z nimi.
Jednym z najważniejszych świąt są w Meksyku obchody Dnia Zmarłych, które tu nazywają się Los Dias de los Muertos. Są to więc dni, a nie dzień zmarłych, bo pierwszy jest dedykowany dzieciom (los angelitos), a drugi osobom dorosłym. Przygotowania do tych dni trwają już od pierwszej dekady października i to miałam okazję oglądać na każdym kroku. Wystawy i wnętrza sklepów zapełniają się wtedy kościotrupami, które zastępują tradycyjne manekiny. W piekarniach pojawia się pan de muerto, czyli chleb zmarłych, który był dla mnie największym zaskoczeniem (foto po prawej). W ciastkarniach (pastalerias) można spotkać torty w kształcie zwłok, a najbardziej popularne są calaveras de azucar – cukrowe trupie czaszki, zdobione kolorowym lukrem. Na straganach pojawiają się szokujące zabawki, mnóstwo rozmaitej wielkości kościotrupów i czaszek. Można na przykład kupić dziecku trumienkę, z której po pociągnięciu sznurka wychyli się nieboszczyk. Ale to dopiero przygotowania, bo same święta wyglądają jeszcze bardziej egzotycznie, gdy dawne tradycje Indian przeplatają się z obrzędami katolickimi, a całe rodziny spędzają noc na cmentarzu. Gdy uda się Wam trafić na to lub inne święta, będę wdzięczna za Wasze spostrzeżenia.
Jedną z najważniejszych uroczystości rodzinnych są 15-te urodziny meksykańskich dziewcząt. Suknia za wielkie pieniądze, coś między ślubną a balową, podobna uroczystość kościelna choć bez pana młodego i wreszcie wystawne przyjęcie z udziałem całej rodziny i przyjaciół. Nie jedna chciałaby mieć takie wesele, bo wesele w Meksyku jest raczej skromne, a goście nie mogą liczyć na to, że wyjdą z niego najedzeni.
Do ciekawostek należy z pewnością El Día de los Santos Inocentes, czyli Dzień Niewiniątek będący odpowiednikiem naszego Prima Aprilis obchodzony 28 grudnia.
 
 
Kiedy jechać