Becal

Zanim znów zagłębimy się w fascynującej historii Majów zatrzymujemy się około 90 km od Campeche w małej, ale słynnej na cały świat miejscowości Becal. Tak naprawdę i tu pozostaniemy w kręgu kultury Majów bo współczesna produkcja "słomkowych" nakryć głowy jest właśnie ich spuścizną.
W Becal, liczącym ponad 6,5 tys. mieszkańców prawie 70% zajmuje się tym rzemiosłem, a wyrabiane tu kapelusze Panama są cenione przez kolekcjonerów w Stanach Zjednoczonych i Europie. Dla nas to nieco egzotyczne więc na początek o historii surowca i tego właśnie kapelusza.
 
Becal słynie w świecie kapeluszy ręcznie tkanych z włókien liści palmy jipi-japa W małym miasteczku liczącym około 6,5 tys. mieszkańców większość zajmuje się tym rzemiosłem Taką, historyczną już posesję spotyka się rzadko
W roku 1532, gdy hiszpański konkwistador Francisco Pizarro wylądował na wybrzeżu dzisiejszego Ekwadoru zauważył, że miejscowi używają tu specyficznych nakryć głowy chroniących przed słońcem i wilgocią, których dolna cześć opada na ramiona chroniąc jednocześnie szyję i uszy. Żołnierzom Pizarro przypominały nieco tocas noszone przez hiszpańskie zakonnice. Kapelusze te wykonane były z liści miejscowej palmy toquilla podzielonych na drobne włókna. Przypuszcza się, że twórcami tego pomysłu byli Inkowie, a w drodze wymiany handlowej wykorzystanie tego surowca i technologia produkcji trafiła do Majów. W ten sposób znalazła się na terenie dzisiejszego Meksyku i tu pozostała.
 
Przed jednym z przydomowych zakładów tajemniczy napis - Magiczna ręce tkające w jaskiniach Gościmy tu by poznać cykl produkcji na przykładzie kapeluszy Panama Na początku proces pozyskiwania włókna z liści jipi-japa zręcznie rozdzielanych specjalną igłą
W roku 1835 niejaki Manuel Alfaro który osiadł w małej, ekwadorskiej miejscowości Montecristi w prowincji Manabi, widząc możliwość osiągnięcia znacznych zysków rozpoczął produkcję "słomkowych" nakryć głowy nazywanych pierwotnie Sombreros de Paja Toquilla. Zmodyfikował przy tym ich kształt i dostosował do potrzeb Europejczyków. Trafił w dziesiątkę, bo zapotrzebowanie na kapelusze wzrastało tak szybko, że w roku 1845 powstała konkurencyjna fabryka założona przez Don Bartolome Serrano w mieście Azogues. Sprzedawano ich tysiące poszukiwaczom złota i tak przez Panamę kapelusze trafiły masowo do Kalifornii. W tamtejszych sklepach rząd USA zamówił 50 tys. sztuk dla swojej armii podczas wojny z Hiszpanią. Gdy rozpoczęła się budowa wielkiego Kanału Panamskiego kapelusze stały się częścią roboczego ubioru dla pracowników zmagających się z trudnymi warunkami klimatycznymi. Wizytującego rejon budowy prezydenta Teddy'ego Roosevelta sfotografowano kiedyś z takim właśnie kapeluszem i odtąd stał się najmodniejszym nakryciem głowy w całych Stanach i Europie, a jego nazwa po "Sombrero de Paja Toquilla" i "Montecristi" ostatecznie zmieniła się na "Panama".
 
Po gotowaniu i suszeniu, główny proces tkania w jaskini, gdzie włókna zachowują odpowiednią elastyczność Po wykończeniu ostateczny proces formowania na gorąco w specjalnej prasie Ale jipi-japa to nie tylko kapelusze. Także torby, wachlarze, pudełka, abażury i unikalna biżuteria
Pomimo, że kapelusz narodził się w Ekwadorze, te najbardziej poszukiwane pochodzą właśnie z Becal, gdzie palmę toguila nazywa się jipi-japa. Pojedynczy liść palmy rozcina się na drobne włókna dzieląc go na dwa, cztery, a nawet dwanaście. W tej sposób powstaje coraz drobniejsze włókno, a zrobiony z niego kapelusz jest coraz delikatniejszy i droższy. Tak przygotowane źdźbła gotuje się przez 15 minut i suszy na słońcu. W razie potrzeby barwi się tradycyjnymi metodami stosowanymi przez Majów. Teraz pozostaje już tylko wyplatanie, ale włóko jest zbyt suche, więc cały proces przebiega pod ziemią, w specjalnie wydrążonych jaskiniach (cuevas). Chociaż cały proces produkcji to przedsięwzięcie rodzinne, wyplataniem najczęściej zajmują się kobiety. Najdelikatniejszy kapelusz na czas podróży można zwinąć w wąski rulon, a po powrocie zawsze odzyska swój pierwotny kształt. Ale palma jipi-japa to nie tylko kapelusze Panama. To nakrycia głowy o najróżniejszych kształtach, torebki, wachlarze i drobne ozdoby. Właśnie te ostatnie zaciekawiły mnie najbardziej, bo kolorowych i misternie wykonanych kolczyków z palmy u nas się nie kupi.
 
 
Ruiny Uxmal