Teotihuacan - mity i teorie

Aztekowie uważali siebie za ludzi słońca, naród wybrany przez nienasyconego boga Huizilopochtli. Dlaczego jednak czuli się zmuszeni składać bogom pokarm z ludzkiej krwi? Uzasadnieniem tej konieczności była wiara w poświęcenie przez bogów własnej krwi dla stworzenia świata. Pierwszym stwórcą i słońcem, w czasach gdy ziemię zamieszkiwali giganci, był Tezcatlipoca. Panował 13 razy po 52 lata do czasu, gdy  uderzony kijem przez Quetzalcoatla, spadł do wody. Słońce przestało istnieć, życie na ziemi zamarło i trzeba było ją ponownie zaludnić. Kolejnym słońcem został Quetzalcoatl (Pierzasty Wąż) i jego epoka trwała tyle samo, co poprzednika. Tym razem katastrofę spowodował Tezcatlipoca, a wiatr jaki uczynił zniszczył ziemię. Tak rozpoczęło się panowanie boga deszczu Tlaloca jednak ogień spuszczony z nieba znów spowodował kolejny kataklizm. Czwartym słońcem była żona Tlaloca - Chalchiuhtlicue. Jej epokę zakończyła woda i opady deszczu tak ogromne, że niebo spadło na ziemię. Bogowie stworzyli więc czterech ludzi i zdołali je na nowo podnieść, a idąc po niebie Tezcatlipoca i Quetzalcoatl pozostawili ślad w postaci mlecznej drogi. Jednak aby stworzyć kolejne, piąte już słońce, bogowie musieli poświęcili swoje życie i oddać własną krew by wprawić je w ruch. Quetzalcoatl zszedł do podziemnego świata Mictlanu i tam własną krwią skropił prochy zmarłych. W ten sposób na nowo  powołał do życia człowieka.
  
Aleja Zmarłych pełna jest handlarzy i gdy znajdziecie chwilę może się to opłacić bo jest naprawdę niedrogo Dla nas najważniejsze było jednak to miejsce, a nie robienie zakupów już pierwszego dnia U podstawy Piramidy Słońca decydujemy się na bardziej racjonalne rozłożenie sił
Można by powiedzieć, że bogowie sami byli przyczyną kolejnych kataklizmów więc ich poświęcenie było tylko próbą naprawienia własnych błędów, ale Aztekowie woleli to interpretować inaczej składając bogom dziękczynienie i ofiarę z krwi. Można by zapytać skąd ten okres 52 lat i jego wielokrotność. Otóż Aztekowie używali dwóch kalendarzy. Ich kalendarz słoneczny Xiuhpohualli, składał się z 365 dni podzielonych na 18 miesięcy po 20 dni oraz dodatkowych 5 dni bez imienia, które przynosiły nieszczęścia. Drugi kalendarz wróżbiarski miał 260 dni. W wierzeniach azteckich najważniejszy był moment zrównania się obu kalendarzy, który przypadał właśnie co 52 lata i był to moment decydujący o dalszym istnieniu świata. Być może liczba 13 miała z kolei jakiś związek z trzynastoma poziomami nieba.
 
Początek podejścia wydaje się łatwy ale nie wszyscy się na nie zdecydowali Jeden z pierwszych poziomów, a potem jeszcze kilka z 365 schodów Tu przynajmniej można chwilę odpocząć i nacieszyć się widokiem
Teotihuacan w czasach nam współczesnych zasłynął też intrygującą teorią opartą na badaniach Hugh Harleston'a Jr i przelaną na strony słynnej książki Ericha von Däniken'a zatytułowanej "Dzień, w którym przybyli bogowie". Ten amerykański badacz w trakcie poszukiwania miary jaką musieli posługiwać się budowniczowie Teotihuacan zauważył powszechną powtarzalność odcinka równego 57 metrom.
 
Końcowy odcinek Alei Zmarłych z piramidą Quetzalcoatla gdzie już nie zdążyliśmy Prawie ze szczytu można popatrzeć na świat oczami azteckich bogów i co najważniejsze - przeżyć Zejście jest znacznie trudniejsze i rzeczywiście najlepiej to robić bokiem lub tyłem
Na tej podstawie wyodrębnił najmniejszą jednostkę miary równą 1.059 m którą nazwał hunab i okazało się, że wszystkie wymiary w obrębie kompleksu są jej wielokrotnością. Na przykład, piramida Quetzalcoatla, piramida Księżyca i piramida Słońca mają odpowiednio 21,42,63 hunab, a stosunek ich wysokości wynosi 1:2:3. Hugh'a Harleston'a zaintrygował fakt, że bok rzutu poziomego piramidy Quetzalcoatla równa się jednej stutysięcznej biegunowego promienia kuli ziemskiej i gdy poszedł dalej tym torem udowodnił, że odległości do charakterystycznych punktów w kompleksie i ich proporcje odpowiadają odległościom planet układu słonecznego. W ten sposób postawił tezę, że Teotihuacan jest mapą tego układu bo każda planeta ma w nim swój punkt odniesienia, a odległości pomiędzy poszczególnymi budowlami zostały precyzyjnie wymierzone.
Zafascynowani potęgą Teotihuacan wracamy do współczesności i jeszcze przed zachodem słońca odwiedzimy kolejny fenomen meksykańskiej stolicy - Sanktuarium Matki Boskiej z Guadalupe
 
 
 
Bazylika Matki Boskiej z Guadalupe