Erfoud - Wąwóz Todra - Ouarzazat - część 4

Jeżeli uda się Wam trafić w porę to być może zobaczycie coroczne święto zbiorów nazywane tutaj Fete des Roses. Ulice zapełnią się wtedy barwnym korowodem, pojawią się muzycy grający na berberyjskich instrumentach i tancerze, a wzdłuż drogi staną liczne kramiki rzemieślników i producentów żywności. Dziś jest tu cicho i pusto, po kwitnących różach ani śladu ale przypomina o nich zapach niesiony z okolicznych sklepików przez rozgrzane powietrze.
  
  

Opuszczamy Kelaat M'Gouna i kierujemy się dalej w stronę Ouarzazat. Około 25 km przed miastem bierzemy kurs na wielką tamę El Mansour Eddahbi nazwaną imieniem wielkiego sułtana Maroka z dynastii Saadi. To właśnie po jego śmierci w roku 1603 rozpoczął się okres dominacji Alawitów, z których wywodzi się obecny władca Muhammad VI. Tama została zbudowana rzece Oued Draa w roku 1971, ma 70 m wysokości i 210 m szerokości. U jej podnóża rozlewa się sztuczny zbiornik zdolny pomieścić 560 mln metrów sześciennych wody.
 
Sztuczny zbiornik jaki powstał po wybudowaniu tamy El Mansour Eddahbi mieści 560 mln m3 wody Z olbrzymiego obszaru jaki znalazł się pod wodą pozostała tylko wysepka z Kasbah Nait Iddar Sztuczne jezioro El Mansour Eddahbi i zabudowania na odległym brzegu
Ta wielka inwestycja, powstała w ramach programu walki z pustynnieniem, zapewnia dziś stałe nawadnianie upraw i okolicznych gai palmowych, wspiera program zalesiania, a przy okazji dostarcza energii elektrycznej. My niestety nie zobaczymy samej tamy, a tylko sztuczny zbiornik. Być może dlatego, by nikogo nie kusiło robienie zdjęć zapory, co w Maroku jest surowo zabronione. Wybudowanie zapory wiązało się z koniecznością wywłaszczenia i przesiedlenia 13 plemion arabskich i berberyjskich oraz wypłaty odszkodowania za utraconą ziemię. Z wielkiego obszaru, jaki znalazł się pod wodą, pozostał tylko niewielki fragment wzgórza tworzący dziś wysepkę z opuszczoną kasbą. To malownicze miejsce jest jedyną własnością prywatną pozostawioną w rękach niejakiego Kassi Abderrahman'a ze względu na jego wartość zabytkową. Niestety, wysepka pozbawiona łączności z lądem skazuje ten obiekt na postępującą degradację. A szkoda, bo chyba każdy turysta odwiedzający to miejsce zachowa je na zdjęciach. W roku 2001 doszło tu do incydentu naruszającego prawa własności, gdy władze wydały licencję osobom trzecim na organizację Sylwestra Maroko 2001. Protest rodziny został zignorowany, a losy Kasbah Nait Iddar wydają się przesądzone.

Gdyby obudzić turystę w tym miejscu nie powinien mieć wątpliwości, że jest w Ouarzazat Dziś ponownie przenocujemy w hotelu Riad Salam, a nowością będzie zupełnie inny wystrój wnętrza W sumie to dobrze, bo chociaż nowości ciekawią to niosą też jakieś ryzyko, a trzeba dobrze wypocząć
Po liczbie stron jakie poświęciłam wspomnieniom z tej trasy może się wydawać, że był to jak dotąd najdłuższy dzień w Maroku. Tak naprawdę, dotarliśmy do Ouarzazat o 19.30 zostawiając za sobą niewiele ponad 300 km. Jak widać długość dnia trzeba mierzyć wrażeniami, a nie godzinami. Jutro przejedziemy przez Atlas do Marrakeszu.