W kasbie i hotelu

Spacer po oazie to tylko jedna prawda o życiu. Teraz poznamy tę drugą, zagłębiając się w mroczne korytarze miejscowej kasby. Z zewnątrz wygląda to nawet malowniczo, a baterie do ogrzewania wody i kilka anten satelitarnych utwierdzają nas w przekonaniu, że nie oddalamy się bardzo od współczesności. Wewnątrz będzie już znacznie gorzej.
  
Kasba z zewnątrz wygląda nawet malowniczo i można w niej znaleźć akcenty współczesności Wewnątrz jest już znacznie gorzej. Ciemny labirynt korytarzy i gliniany pył trzeszczący pod stopami Z głównego korytarza odchodzą pomieszczenia mieszkalne. Nie chronią ich drzwi więc można zajrzeć
Do pierwszych zabudowań doprowadzają nas umorusane dzieci, ale ich wygląd nikogo nie dziwi, bo w glinianym pyle trudno o zachowanie czystości. Po wejściu musimy przez chwilę przyzwyczaić wzrok i trzymać się dostarczenie blisko by nie zgubić się w tym labiryncie. Drogowskazem są mdłe światełka zawieszone na kolumnach co kilkadziesiąt metrów. W bok od głównego korytarza odchodzą pomieszczenia mieszkalne bez drzwi więc wszędzie można zajrzeć. Tu jest już całkiem ciemno chyba, że pomieszczenie leży przy zewnętrznej ścianie z małym okienkiem. W pokojach dywan, kilka poduszek, jakaś szafka i telewizor. Jest więc kontakt ze światem i rozrywka.
  
Kilka dywanów, poduszek, jakaś szafka i telewizor. To wystarczy do szczęścia Ciemną, krętą klatką schodową wychodzimy na dach, aż strach popatrzeć skąd przyszliśmy Po dachu trzeba poruszać się ostrożnie, ale stąd cała wioska jak na dłoni
Najgorzej jest na ciemnych i krętych klatkach schodowych bez poręczy. Latarka z telefonu to bezcenny rekwizyt przetrwania. W wielu miejscach trzeba tak samo uważać pod nogi co i patrzeć w górę, by nie zaczepić o niski strop. Wreszcie docieramy na dach ale i tu trzeba poruszać się bardzo ostrożnie i najlepiej przy ścianach. Trzcinowy strop wyraźnie się ugina, nie wiadomo ile ma lat i ile wytrzyma. Za to widok na oazę, wioskę i góry jest fantastyczny i dla niego warto było przeżyć chwilę strachu na schodach.
 
Oulad Othmane - widok z dachów kasby Przy drodze, nieco schowany za drzewem czeka nasz bus Urok południowego Maroka
Jesteśmy trochę przygnębieni tymi warunkami do życia, ale Marokańczykom to odpowiada. W ich naturze leży podobno niechęć do zmian. Wychodzą z założenia, że skoro żyli tu szczęśliwie ich dziadkowie i ojcowie to i oni też będą. Nawet jeśli ktoś buduje dom, już nie z gliny, a z betonu, to rzadko jest to inny projekt jak bryła na bazie czworoboku. Na to mogą sobie jednak pozwolić zwykle ci pracujący zagranicą, a i tak nie spieszą się z ich zasiedleniem.
 
Hotel Palais Asmaa w Zagorze ma standard 4* i 79 pokoi, w tym 5 apartamentów Standardowy pokój z klimatyzacją, mini-barem i telewizorem Sam hotel i jego otoczenie świadczą o dużej dbałości o styl i estetykę
Opuszczamy kasbę i po godzinie docieramy do Zagory. Tu w hotelu Palais Asmaa zostaniemy na noc. Hotel, zbudowany z wielkim pietyzmem i dbałością o stylową ornamentykę otacza palmowy park. A wyposażenie? - no cóż ma chyba ze dwadzieścia lat. Jest jednak wszystko co potrzeba.