Oaza Oulad Othmane

Po kilku godzinach wędrówki przez góry Antyatlasu drogą N9 zjeżdżamy w dolinę rzeki Draa, która na tym odcinku daje życie tysiącom drzew palmowych. Górskie zbocza za nimi to jeden z najpiękniejszych krajobrazów, jakie skusiły mnie do odwiedzenia Maroka i wyboru programu "Wielkie Południe". Może skuszą i Was.
  
   

Jeszcze tylko przejazd przez jedno z typowych marokańskich miasteczek i zatrzymujemy się przez wiejską kasbą, tuż obok miejscowej oazy Ouled (Oulad) Othmane. Właśnie tam pójdziemy na początek, by do końca zburzyć moje wyobrażenie o oazach, jakie pozostało z czasów "W pustyni i w puszczy". W sumie, to nie wiem dlaczego, ale oaza w mojej wyobraźni była zawsze zielonym skrawkiem życia pośród żółtych piasków pustyni, z malutkim jeziorkiem, w którym można napoić zwierzęta. Teraz muszę się pogodzić z tym, że oaza to miejsce ciężkiej pracy, gdzie uprawia się wszystko co znajduje zbyt i pozwala przeżyć.
 
W moich wyobrażeniach oaza powinna być zielonym skrawkiem życia pośród piasków pustyni W marokańskiej rzeczywistości jest miejscem ciężkiej pracy Działki poszczególnych rolników są tu oddzielone glinianym ogrodzeniem
Obszar uprawnej ziemi jest tu gęsto porośnięty palmami daktylowymi, które dają cień i pozwalają zatrzymać wodę. Już na początku zaskakuje mnie sposób, w jaki ziemia należąca do wioski jest podzielona między rolników. Każda działka jest ogrodzona glinianym murem, niższym lub wyższym, czasami tylko z przerwą na wejście, ale i są takie z ozdobną bramą. Przypominając sobie działki uprawne na Sri Lance brak mi tu jakiejkolwiek dbałości o estetykę czy geometrię. A może po prostu nie rozumiem marokańskiego gustu. Z każdym niedbałym krokiem z wyschniętej ścieżki podnosi się tuman kurzu więc staramy się zachować bezpieczną odległość od poprzedników. Na pocieszenie pozostaje myśl, że jednak jest lepiej niż po deszczu.

Czasami to niemal mur obronny z bramą wejściową, a może tylko jakiś fragment dawnej kasby Z wyschniętej ścieżki unoszą się tumany kurzu więc lepiej zachować odległość od poprzedników Uprawia się tu warzywa, zioła na przyprawy, kukurydzę, ziemniaki i oczywiście zbiera daktyle
Przy wyjściu dopada nas grupa miejscowych dzieci oferująca daktyle, figurki wielbłądów lub wachlarzyki wyplecione z palmowych liści. Gdy się widzi taką biedę, odruchowo chce się coś kupić, ale jeśli myślicie o daktylach to tylko do zjedzenia na trasie. Takie do domu lub na upominek, ze względu na trwałość, lepiej kupić w sklepie lub na suku. Na kolejnej stronie zajrzymy do miejscowej kasby. Do Zagory pozostanie nam jeszcze około 44 km.
Niezależnie od tego jakie wrażenie pozostawią po sobie marokańskie oazy to ich znaczenie dla całego ekosystemu jest kolosalne. Trwając na przedpolu Sahary chronią teren przed inwazją pustyni, a uprawa zbóż, oliwek, granatów i palm daktylowych jest głównym źródłem dochodu dla 1 mln 300 tys. mieszkańców południowego Maroka.