Styczeń 2010 - Kenia po raz pierwszy - gorzka prawda o kraju

Zafascynowana pięknem kenijskiego wybrzeża i możliwością przeżycia wspaniałej przygody na safari, postanowiłam wreszcie odwiedzić ten kraj. Początkowo miała to być tygodniowa wyprawa rozpoznawcza, ale ostatecznie wydłużyła się dwukrotnie. Jak każdy nowicjusz poszukiwałam przez wiele dni wszelkich informacji na temat kraju, obyczajów, języka, bezpieczeństwa i problemów zdrowotnych. Nie było łatwo tym bardziej, że trafiałam często na sprzeczne relacje pochodzące z różnych źródeł i różnych okresów. Na miejscu dowiedziałam się więcej, ale prawda jaką poznałam okazała się po części przykrym doświadczeniem.
 
Dla tych którzy nigdy tam nie byli, Kenia to piękne plaże nad oceanem Przyroda i krajobrazy jakie znamy z kultowego filmu "Pożegnanie z Afryką" Opowieści o spotkaniach z dzikimi zwierzętami i marzenia o przygodzie na safari
Kraj niemal dwukrotnie większy od Polski ma około 38 mln mieszkańców należących do 42 plemion różniących się kulturą, językiem i poziomem życia. Pół wieku niepodległości to zbyt mało by ludzie nauczyli się demokracji i myślenia kategoriami jednego państwa. Plemienność zabija ten kraj, a ludzie tu mieszkający są przekonani, że bardziej niż Kenia potrzebne jest im ich plemię. Tak było od początku. Ojciec kenijskiej niepodległości Jomo Kenyatta miał potężne poparcie swoich rodaków z plemienia Kikuju, największego i najbogatszego ludu Kenii. Jego następca Daniel Arap Moi odwoływał się do pasterskich ludów Kalendżinów, Nandich i Masajów. Z kolei Raila Odinga zawsze szukał wsparcia wśród swoich rodaków Luo znad Jeziora Wiktorii. Za każdym razem przy okazji wyborów dochodzi tu do przemocy i tak było w roku 2007. Oficjalnie zwycięzcą wyborów został urzędujący prezydent Kenii Mwai Kibaki. Jednak nie zgadzał się z tym jego główny rywal Raila Odinga twierdząc, że wybory zostały sfałszowane. Według oficjalnych rezultatów Kibaki uzyskał poparcie 4,58 mln uprawnionych, Odinga - 4,35 mln. Różnica nie przekraczała więc 300 tysięcy głosów. Oliwy do ognia dolało, być może w sposób niezamierzony, stanowisko Komisji Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych, które już w dzień po wyborach zgłosiły wątpliwość co do ich uczciwości.
 
Ale Kenia to nie tylko bujna roślinność, ale też katastrofalne susze i powodzie Kraj ludzi młodych o wielkiej przyszłości targany wewnętrznymi konfliktami Kraj któremu tak samo blisko do zachodniej kultury i zdobyczy cywilizacyjnych
Krwawe zamieszki objęły początkowo plamiona Kikuju, którzy od czasu ogłoszenia niepodległości przez ten kraj mieli monopol na władzę i Luo od zawsze spychanych na margines. Bardzo szybko dołączyli do nich niezadowoleni Kalenjin, Kisii i Masajowie. Plemiona walczyły ze sobą na łuki i maczety, mordując przeciwników politycznych i paląc ich domostwa. W krwawej wojnie na tle etnicznym zginęło wówczas około 1,5 tys. osób, a blisko 600 tys. musiało opuścić swoje domy. Dla uspokojenia sytuacji w kraju sięgnięto po kompromis - Mwai Kibaki utrzymał stanowisko prezydenta, a Raila Odgina został premierem. Nie oznacza to jednak, że sytuacja w Kenii osiągnęła stabilizację i na zawsze zapanowała zgoda. Najlepszym dowodem jest oficjalne stanowisko episkopatu Kenii, który otwarcie zarzuca, że "klasa polityczna nadal uprawia własne gry, zamiast zajmować się kwestiami rozwoju".
 
Jak i do poziomu życia z epoki niewolnictwa i kolonialnego wyzysku Gdzie ciągle jeszcze żyje się
i pracuje w nieludzkich warunkach
A skutki wszechobecnej biedy najbardziej dotykają najmłodszych
3 kwietnia 2009 roku kard. John Njue zarzucił aktualnej koalicji, że w pierwszym roku rządów więcej uczyniła dla pogłębienia podziałów, niż dla zjednoczenia narodu. Nie poradziła sobie również z wielkimi wyzwaniami, takimi jak powrót uchodźców, walka z korupcją czy rewizja konstytucji. Ludzie mówią o tym niechętnie, ale ich rozgoryczenie jest usprawiedliwione.
 
 
YoWindow.com
 
 
 

Kenya - aktualizacje