Muzyka indyjska

Nie przypadkowo obok odtwarzacza umieściłam zdjęcie pałacu na wodzie w okolicach Jaipuru, bo jest on tłem niezliczonych filmów indyjskiego Bollywood, a właśnie indyjski film całkowicie zdominował muzykę pop. Tylko o takiej ośmielam się wspominać, bo poznanie tradycyjnej muzyki indyjskiej, wywodzącej się z praktyk medytacyjnych, wymagałoby długich i cierpliwych studiów. Jej zrozumienie i obdarzenie sympatią, jaką cieszy się wśród prawdziwych koneserów nie jest łatwe. Pytając o najpopularniejszych wokalistów padają takie nazwiska jak: Lata Mangeshkar, Alka Yagnik, Akriti Kakkar, Kavita Krishnamurthy, Shreya Ghoshal czy Asha Bhonsle, do której należy światowy rekord liczby nagrań wpisany do Księgi Guinness'a. Wśród panów - Sonu Nigam, Mohammed Rafi, Kumar Sanu, Shaan, Shankar Ehsaan Loy, Atif Aslam czy Shankar Mahadevan. Szczerze mówiąc nie wszyscy przypadli mi do gustu, a za to na mojej liście znajdziecie wykonawców, których nie wymieniłam. W Indiach kręci się każdego roku kilka tysięcy filmów, a każdy z nich ma swoją muzykę i piosenki. Tworząc i nagrywając kilkanaście tysięcy utworów rocznie trudno o autentyczny przebój, więc jedne zostają w pamięci inne przemijają. Nie sposób się w tym gąszczu poruszać i dokonywać wyboru, więc mój jest całkiem przypadkowy. Myślę jednak, że da się przy tym pracować i odpoczywać.
 

A Bollywood? No cóż, przez dwa tygodnie mogłam zobaczyć trochę filmów mając do wyboru kilkanaście kanałów indyjskiej telewizji. Oni naprawdę kochają swoje kino i nie są w tym odosobnieni. Kluby fanów Bollywood są także i u nas. Zanim jednak do komercjalnego kina indyjskiego przylgnęła ta nazwa, twórczość filmowa Indii była znana i ceniona w świecie znacznie wcześniej. W latach 1958 - 1960 trzy indyjskie filmy były nominowane do Oscara w kategorii najlepszy film obcojęzyczny. Zdobywały też nagrody na festiwalach filmowych w Canes. Dzisiejsza "masowa" produkcja tanich filmów z pewnością nie niesie z sobą takich wartości, ale i tu zdarzają się perełki także w kategorii muzyki, które znajdziecie na mojej liście.
Odrębnym tematem jest klasyczna muzyka instrumentalna, którą już w latach 50-tych rozsławił wirtuoz sitar Ravi Shankar. Brzmienie tego instrumentu i orientalna linia melodyczna stały się inspiracją dla wielu współczesnych muzyków. Zafascynowani nią byli George Harrisson i Yehudi Menuhin, z którym Ravi Shankar wielokrotnie koncertował i nagrywał. Gościły go największe sale koncertowe świata i najwięksi przywódcy. Zdobywał nagrody Grammy i nominacje do Oscara, najwyższe odznaczenia w Indiach i poza granicami, a między innymi Order Imperium Brytyjskiego z rąk królowej Elżbiety II. Jego sztukę i tradycje rodzinne przejęła córka Anoushka Shankar, wielokrotnie występując u boku ojca. 11 grudnia 2012 roku świat muzyki i całe Indie pogrążyły się w smutku po śmierci wielkiego twórcy, wirtuoza i nauczyciela. Mam jednak nadzieję, że wraz z jego odejściem sitar nie zamilknie, chociaż to muzyka wyłącznie dla "wybranych". Z rodzinnego albumu wybrałam na zachętę coś, co nie powinno być zbyt męczące, nawet dla osób nie lubiących takiej muzyki - Anoushka Shankar - Voice of the Moon.
 
Kal Ho Naa Ho -
Sonu Nigam 2003
Tanha Dil -
Shaan
Paglu - Mika Singh,
Akriti Kakkar 2011
Ehsaas - Shankar
Mahadevan 2001