Heritage Village i plaże Goa

Co można zobaczyć poza hotelem? Jak wspomniałam najbliższa wioska jest w odległości około 2 km i warto wybrać się po prostu na spacer. Największy targ na Goa znajduje się w miejscowości Anjuna. To dużo dalej na północ od Marmagao. Można tam dojechać taksówką spod hotelu za cenę mniej więcej 2000 rupii, a to chyba wyprawa dla zdesperowanych.
    
Standardowy pokój ma chyba wszystko co trzeba, klimatyzację, sejf, lodówkę i telewizję satelitarną Pomimo, że teraz tu pusto zdecydowana większość gości spędza czas przy basenie Tu też można coś zjeść w ciągu dnia, a nawet zrobić zakupy na rozłożonych gościnnie straganach
Rezydenci z pewnością zaproponują Wam wycieczkę do wodospadów, gdzie będzie można spotkać słonie i wspólnie z nimi kąpać się w rzece. Cena takiej imprezy wg katalogu to 150$. Możecie ją zorganizować sami za cenę mniej więcej 750 rupii więc jest się o co targować. Na miejsce i z powrotem można pojechać z miejscowymi taksówkarzami, przy czym uwaga - cena u nich zmienia się z dnia na dzień i wcześniejsze uzgodnienia do niczego nie zobowiązują. Właśnie przez tę pazerność w ostatniej chwili zrezygnowałam.
 
Teren hotelu to egzotyczna zieleń, której najsłabszym punktem są wydeptywane trawniki Dwa razy w tygodniu uroczysta kolacja podawana jest na dworze przy dźwiękach muzyki i nie tylko W takiej atmosferze oglądanie i wybieranie jest przyjemniejsze, a targowanie - no cóż też musi być
Plaża Arossim

Dla mnie, po tygodniu zwiedzania najważniejszy był ocean i tam Was teraz zapraszam. Słynne na cały świat plaże Goa powitały mnie jednak niewyobrażalną i zaskakującą pustką. Przy temperaturze powietrza około 40 stopni i 28 stopni w wodzie aż trudno uwierzyć, że większą frajdę sprawia leżak przy basenie.
   
Plaże Goa powitały mnie wspaniałym słońcem i niewyobrażalną pustką Z trudem można było wypatrzyć pojedynczych spacerowiczów pojawiających się koło południa A przecież woda prawie dwa razy cieplejsza niż u nas
Spróbujcie porównać ten widok z naszą plażą nad Bałtykiem, gdzie czasami brakuje miejsca na koc. Może jest coś w tym, że brakuje plażowego komfortu, parasoli, leżaków czy hotelowego barku, ale przecież i u nas idzie się z własnym kocem, a picie można wziąć ze sobą. Czasami pojawiali się na krótko nieliczni spacerowicze, raz w tygodniu przypłynęli rybacy, a poza tym całe kilometry żółtego piasku tylko dla nas.
 
Raz na tydzień, na wymarłej plaży pojawili się rybacy Zabrali skromny połów, dzieląc sprawiedliwe na kilka kupek i zostawili łodzie na brzegu Gdy było za dużo słońca i wody, do swojego cienia zapraszał palmowy gaj
 
Kilkadziesiąt kroków dalej palmowy gaj, w którym można znaleźć trochę cienia i nacieszyć oczy wspaniałym widokiem. A przecież niektórzy przyjechali na dwa tygodnie. Wybaczcie - nie rozumiem.
 
 
Arossim Beach