Narodowy Park Keoladeo

Bezpośrednio z Fatehpur Sikri ruszyliśmy do Bharatpur i niepostrzeżenie przekroczyliśmy granicę Rajastanu.  Naszym schronieniem na kolejną noc był Kadamb Kunj Resort, który z racji swojej architektury przypominał bardziej ośrodek wypoczynkowy niż zwarty miejski hotel. Niezły standard i dobre wyposażenie, ale ze względu na podmokły teren po raz pierwszy pojawiły się komary, więc trzeba było sięgnąć po repelenty. Po kilku dniach zmagania z pięknymi zabytkami i brutalną historią czekało nas krótkie oderwanie od tych tematów i wizyta w Narodowym Parku Keoladeo. To jeden z największych na świecie rezerwatów dzikiego ptactwa i z pewnością kilkugodzinny pobyt w tym miejscu to za mało dla miłośników ornitologii. Jest tu prawdziwa okazja do zrobienia świetnych zdjęć, ale trzeba zabrać zdecydowanie dłuższy obiektyw od mojego. Na szczęście do oglądania miałam lornetkę, ale zdjęciami pochwalić się nie mogę.
 
Kadamb Kunj Resort stoi na uboczu pod miastem i jest taką małą, turystyczną Wieżą Babel Ma niezły komfort ale trzeba wieczorem i rano uważać na komary Pierwszą część trasy po parku Keoladeo pokonujemy rowerowymi rikszami
Keoladeo było w przeszłości obszarem naturalnej depresji zalewanym przez wody rzeki Banganga. Olbrzymi teren, osłonięty gęstym lasem stał się rajem dla ptactwa wodnego, ale nie tylko. Podobno żyje tu ciągle około 300 gatunków ptaków, chociaż bagna zaczynają wysychać i niezbędna jest pomoc człowieka. W XIX w. obecny park stał się ulubionym miejscem polowań maharadżów i wysoko postawionych Brytyjczyków, którzy zarazili tym barbarzyńskim sportem miejscowych władców. Użyłam tego określenia nie przypadkowo i sądzę, że trafiając na tablicę poświęconą historii polowań na tym obszarze Wasze zdanie będzie podobne. Człowiek polował od zawsze by przeżyć i to jest normalne. Gdy jednak efektem polowania dla zabawy jest jednorazowe zabicie 2000, a nawet 4000 kaczek to zwykle barbarzyństwo. W latach 1902 - 1946 w 19 polowaniach dla VIP-ów odstrzelono około 200 tys. kaczek. Tablica nadal stoi w parku, a na liście barbarzyńców znajdziecie lorda Curzona, lorda Linlithgow czy krola Edwarda VIII.
 
Tu zaczyna się raj dla miłośników ornitologii, ale potrzeba obiektywu o długości chociaż 300 mm Czaple, ibisy, malowane bociany to tylko ułamek tego co znawca ptaków potrafi rozpoznać Dalej poruszamy się pieszo i dość swobodnie byle nie zgubić grupy
Pierwszą próbę utworzenia tu parku podjęto w roku 1956, gdy Krajowy Komitet ds. Ochrony Ptaków określił ten obszar jako Ghana Bird Sanctuary. Władca terenu zachował jednak prawo organizowania polowań dla królewskich gości, które odebrano mu dopiero w roku 1972, chociaż Keoladeo oficjalnie stało się terenem chronionym już w roku 1967. Podobno dwa lata wcześniej maharadża Bharatpuru upolował tu ostatnią panterę. W roku 1981 Indie przystąpiły do Konwencji Ramstar i Keoladeo jako pierwszy obszar w kraju został wpisany na listę miejsc chronionych tą umową. Podobno można tu spotkać 14 gatunków węży w tym pytony, kobry indyjskie i daboję łańcuszkową z rodziny żmijowatych, która w Azji Południowej zabija około 900 osób rocznie.
 
Trzeba jednak patrzeć pod nogi bo jeden chce i nie znajdzie, a innego wąż znajdzie sam Przy tak fantastycznej pogodzie jeden dzień bez zabytków to świetny relaks Z końcowego punktu na trasie, gdzie stoi wieża widokowa mamy park jak na dłoni
Ale jak to na safari - węży nie widziałam, były natomiast sarny i jelenie, malowane bociany, czaple, ibisy, papugi i małe fajne wiewiórki. Co zabrać? - repelenty, dobry obiektyw do aparatu i dobre buty na wypadek spotkania z czymś co gryzie. Rano lekką kurtkę, bo w cieniu i od wody ciągnie chłodem, ale potem będzie grzało. Picie na drogę, a dla głodnych coś do przegryzienia.

Konwencja ramsarska została podpisana 2 lutego 1971 roku podczas konferencji w irańskim kurorcie Ramsar nad brzegiem Morza Kaspijskiego i weszła w życie 21 grudnia 1975 roku. Pełna nazwa tego aktu prawnego brzmi: Konwencja o obszarach wodno-błotnych mających znaczenie międzynarodowe, zwłaszcza jako środowisko życiowe ptactwa wodnego.

  
 
 
Droga do jaipur