Smak Indii - Indyjska kuchnia

Próbę jej scharakteryzowania bezwzględnie pozostawiam fachowcom i zapewne znajdziecie wiele pełniejszych opracować tego tematu. Dla mnie było to spotkanie z niesamowitą paletą barw, zapachów i smaków, których  na co dzień nie stosuję. Prawdopodobnie to poważny błąd, bo zdrowie i długowieczność Hindusi zawdzięczają właśnie swojej wegetariańskiej kuchni. Oprócz wartości smakowych, stosowane tu przyprawy działają aseptycznie - chronią nasz przewód pokarmowy i żołądek, pomagają w procesach trawienia i wspierają przemianę materii. Nie jestem jednak przekonana, czy wyjdą na zdrowie osobom, którym ostrych przypraw po prostu jeść nie wolno. O ile u nas miarą ilości przypraw jest szczypta, to w Indiach sypie się je garściami, przez co potrawy są soczyście żółte, czerwone zielone i jakie chcecie. Jedną z podstawowych przypraw, a w zasadzie ich mieszaniną jest curry. Dlatego nic tu nie można zjeść normalnie. Zamiast jajka będzie Egg Curry, a zamiast kurczaka Chicken Curry. Nawet gdy chciałoby się łagodnych, gotowanych warzyw znajdziemy Nav Ratan Curry. Oczywiście pieprz czarny, imbir, kardamon, kurkuma, czy gałka muszkatołowa występują także jako przyprawy niezależne.
 
Kuchnia indyjska szokuje smakiem ale jest zdrowa. Ta pomidorowa to jedyne danie jakiego nie zjadłam Niezależnie od upodobań da się przeżyć i zawsze można wzmocnić się czymś na ulicy Rajem dla kupujących będzie Jajpur chociaż targować trzeba się twardo ale z uśmiechem
Gdy będzie już komuś wszystko jedno, albo straci czucie może przejść do ostrzejszych odpowiedników na gorąco z dodatkiem lub w sosie masala zawierającym chili. Hindusi nie jedzą wołowiny, a szanując braci muzułmanów także wieprzowiny, niezależnie od tego, że indyjska świnia jest niewiele większa od psa. Z mięs pozostają więc miniaturowe kurczaki, baranina, jagnięcina i mięso kozie. Na Goa pojawiły się też owoce morza i ryby. Kto za tym nie przepada ma problem. O ile ja zawsze muszę spróbować wszystkiego to miałam świadomość, że inni na pewno tu nie przytyją. Czasami na kolację musiał wystarczyć palący w usta bulion i chapaty czyli jak je nazwaliśmy hinduski chlebek. Przypominał ten beduiński, robiony z mąki i wody i opiekany na kamieniu. Niestety też odpowiednio doprawiony. Poza tym ryż, fasola, soja, banany i czasami ziemniaki, które tu są bardzo drogie, ale zrobić ich nie umieją. Poza tym Hindusi lubują się w mleku i jogurtach i nawet zamawiając jajecznicę najpierw na patelni wyląduje mleko. Jeżeli na objazdówce nie wykupicie kolacji to w restauracji hotelowej taka przyjemność kosztuje od 450 do 750 rupii i naprawdę nie wiem co mam doradzać. W sumie to ciekawe doświadczenie choć nie dla wszystkich przyjemność.
 
Kiedyś drugim takim miejscem był Chandi Chowk w Delhi ale wrogość muzułmanów zepsuła wszystko Różnorodność towarów może przeprawić o zawrót głowy ale na tym polega przyjemność Jak nadarzy się okazja zajrzyjcie też w takie miejsca, gdzie Wasza obecność stanie się wydarzeniem
Zakupy
 

Wbrew pozorom najniższe ceny można spotkać w pobliżu najważniejszych zabytków i najczęściej odwiedzanych miejsc. Ale tu z reguły nie mamy na to czasu. Jeżeli wybierzecie się tylko na objazdówkę zostawcie zakupy na pobyt w Jajpurze, ewentualnie na czas wolny w Delhi. Nie polecam jednak centrum handlowego przy stacji metra MG Road, wskazywanego przez przewodników, no chyba że z ciekawości.  Przeliczając ceny na złotówki nie patrzcie tylko na to czy się opłaci, ale też odnieście je do realnego poziomu życia w Indiach. Za bawełnianą bluzkę czy męską koszulę można zapłacić od 100 do 250 rupii, a za naprawdę porządną do 400. Buty od 200 do 500. W centrum MG Road za porządną wyjściową sukienkę z motywem indyjskim zapłaciłam 1750 wychodząc z założenia, że u nas takiej nie kupię. Szale jedwabne nie są warte więcej jak 50 rupii jeśli kupicie kilka, a warto. Na targowiskach nie ulegajcie reklamowym zapewnieniom, że szal jest kaszmirowy bo jak chcą za niego 150 rupii to z pewnością nie jest. Herbaty kupicie po drodze w jednym ze standardowo odwiedzanych sklepów, a biorąc kilka opakować możecie liczyć na jakiś gratis. Tu jednak nie warto kupować przypraw. Zdobędziecie je na targu lub w Jajpurze, a jeśli zostaniecie na tygodniowy pobyt w hotelu z pewnością przyprawy same do Was przyjdą. Wywoławcza cena 3 rupie za gram to trzy razy za dużo, więc poczekajcie do późnego popołudnia. To czego nie chcieliście rano za 1700 rupii kupicie za 400. Decydując się na taki zakup zabierzcie jednak z domu szczelnie zamykane pojemniki bo polietylenowe woreczki przepuszczają zapach i wszystko, co będzie z nimi w walizce, nie nada się już do niczego. Fajne są ażurowe kamienne lampki i oczywiście statuetki słoni. Duży wybór znajdziecie w Fatehpur Sikri i tam kupicie najtaniej. Zależnie od wielkości i ilości można zapłacić za nie od 100 do 300 rupii. Droższe są drewniane rzeźby indyjskich bóstw, ale za komplet 3 sztuk nie powinniście zapłacić więcej jak 10$. Napoje takie jak Coca Cola średnio 25 do 50 rupii (mała i duża może kosztować tyle samo), butelka wody 10. Pozostający w hotelu mogą także z powodzeniem potargować na plaży, bo sprzedawcy działają tam nielegalnie i mają lepsze ceny. Z alkoholi polecam rum Mc Dowell's i najlepszy w Indiach Old Monk. Też nie mają sztywnych cen, a im mniejszy sklepik tym kupicie taniej. Dla dysponujących większą gotówką opowiem w dalszej części o ręcznie tkanych dywanach, biżuterii i inkrustowanych wyrobach z marmuru.
 
 
 
Delhi