Smak Indii - Poziom życia

Indie chlubią się drugim, najszybszym wzrostem gospodarczym na świecie, a według banku inwestycyjnego Goldman Sachs w 2032 r. Indie zostaną trzecią największą gospodarką świata prześcigając Japonię. Indie działają jak magnes kusząc potężnym rynkiem zbytu i tanią siłą roboczą, czego żadna z wiodących marek na świecie nie może lekceważyć. W okolicach Delhi widać to szczególnie w dzielnicy Gurgaon, która prez dwa dni była moją bazą wypadową do stolicy. Z drugiej strony według rządowych statystyk w Indiach jest 407 mln biedaków, czyli 37 proc. ludności. Inne wyliczenia mówią nawet o 50 proc. Blisko połowa indyjskich dzieci jest niedożywiona, mimo że od kilku lat funkcjonuje tu największy na świecie program wydawania darmowych posiłków, z którego skorzystało 120 mln uczniów. Globalny Indeks Głodu plasuje Indie na 67 miejscu z 88 badanych krajów. Te statystyczne wyliczenia mówią jednak niewiele dopóki nie podejmiemy próby zdefiniowania człowieka biednego.
 
Rozwijająca się sieć dróg, rynek zbytu i tania siła robocza przyciągają tu jak magnes Reklamy zalewają ulice, a na wykupionych gruntach powstają filie wielu światowych marek Pomimo wszystko życie nie jest tu łatwiejsze, a zwłaszcza w wioskach i na przedmieściach
Jesienią 2011 roku komisja planowania pod przewodnictwem premiera Indii przedłożyła projekt, zgodnie z którym osoby dysponujące ponad 32 rupiami dziennie w miastach i 25 rupiami na wsi nie mogą być uznane za żyjące poniżej progu ubóstwa. Oznaczenie takiego progu jest o tyle istotne, że tylko osoby żyjące poniżej niego są uprawnione do otrzymywania darmowej żywności w ilości 35 kg na rodzinę miesięcznie. W przypadku czteroosobowej rodziny 32 rupie (niewiele ponad 2 zł) to np. dwa małe banany i pół szklanki herbaty na głowę, o ile ktoś chce się jeszcze ubrać i umyć. Na razie po wielkich kłótniach projekt upadł, a co ciekawe nawet wiceszef tejże komisji przyznał, że nawet osoby przekraczające ten dochód mogą nie mieć dostępu do podstawowych usług, jak: edukacja, opieka zdrowotna, woda pitna i toalety.
Jak z tego wynika, problem powszechnej biedy w Indiach nie jest mitem, chociaż zjawisko to nie rzuca się w oczy. Poza kastą nietykalnych rzadko spotyka się przypadki żebractwa i to jedynie w przypadku osób fizycznie upośledzonych. Zwrócono mi jednak uwagę, że w Indiach zjawisko samookaleczenia dla zysku stanowi poważny problem społeczny. Nie widziałam jednak zaniedbanych i głodnych dzieci usiłujących wspierać rodzinę własną pracą, co jest powszechne w Egipcie, ludzi zrezygnowanych i przygnębionych. Tak jest widocznie wtedy, gdy poziom życia staje się cząstką wielowiekowej tradycji, czymś zupełnie normalnym.
 
Tu najbiedniejszym wystarczy zajęcie ruiny by powstał dom Nawet tu w stolicy widok takiego szałasu nie należy do rzadkości. Ci ludzie nie mają nic poza nim Powszechny strach przed policją rodzi korupcję. Ci policjanci wzięli właśnie haracz i schodzą ze skrzyżowania
Bieda i powszechny bród to istotne zjawiska kryminogenne i chociaż na razie ich skutki nie są odczuwane przez turystów to hinduskie więzienia są przepełnione, a na odbycie kary czeka się latami. Zakaz żebractwa i swobodnego handlu jakim trudnili się najubożsi spowodował lawinowy wzrost korupcji wśród policji. Żebrak lub handlarz przyłapani na takim procederze, mając do wyboru więzienie lub haracz wybiorą to drugie. Co ciekawe nikt się z tym procederem nie kryje i haracz za przejazd płacił nawet kierowca naszego autobusu. Mechanizm działania jest prosty. Widząc autobus turystyczny policjant zamyka ten kierunek ruchu i jest gotowy tak stać na skrzyżowaniu nawet godzinę. Spieszysz się - wysiadasz i płacisz.
Bieda rodzi też też inne problemy społeczne. Indyjskiej kobiecie życzy się "obyś była matką tysiąca synów". Przyjście na świat dziewczynki jest często tragedią, bo wiąże się z koniecznością zapewnienia jej w przyszłości posagu, na który biedna rodzina może pracować nawet pół życia. Jeżeli rodzice nie znajdą dziewczynie męża stanie się nieprzydatna i skończy na ulicy. Na bardziej zacofanych terenach wiejskich dochodzi więc do dzieciobójstwa nowonarodzonych dziewczynek.
Z drugiej strony szybki przyrost naturalny w rodzinach muzułmańskich budzi obawy, że za ileś lat Hindusi staną się mniejszością w swoim kraju. Te niechciane hinduskie dziewczyny znajdują się w coraz większym zainteresowaniu muzułmanów, którzy skutecznie kuszą je telefonami komórkowymi, ciuchami i po prostu wyższym standardem życia. Nacjonalistyczna prawica hinduska przekonuje, że że istnieje muzułmańska tajna organizacja o nazwie Romeo Dżihad i że islamiści chcą z hinduskich córek zrobić maszynki do produkcji małych muzułmanów, którzy stopniowo opanują Indie.
Na ile to realna groźba, a na ile propaganda trudno powiedzieć. Na razie, około 90% małżeństw zawieranych jest zgodnie z tradycją i z całą pewnością rodzice nie wybiorą za zięcia wyznawcy innej religii, ale jak wszystko - kiedyś i to może się zmienić.
Gdybym mogła, założyłabym wielką firmę, dała pracę tysiącom ludzi i zaczęła sprzątać Indie. Ale do tak hańbiącej pracy nie wolno zmuszać więźniów i nie przyjmą jej nawet nietykalni. Poza tym kto by mi zapłacił skoro bezkarnie można wyrzucić wszystko na ulicę. To kolejne wyzwanie stojące przed tym wielkim krajem.
 
 
 
Hinduska kuchnia i zakupy