Smak Indii - Komunikacja i transport

W Indiach do transportu służy wszystko, jeździ się na wszystkim, bez ograniczeń i z każdą siłą napędową. Może to być riksza rowerowa, a jeszcze częściej motorowa nazywana tuk-tukiem. Zgodnie z przepisami tuk-tuk zabiera trzech pasażerów, a kilkukilometrowa przejażdżka to wydatek rzędu 100 rupii. Z samej ciekawości, ale także w czasie wolnym, w drodze na zakupy i z powrotem na pewno z niej skorzystacie. Jeździłam po Delhi i w Jajpurze i za każdym razem była to jazda przypominająca bardziej szalone wyścigi starych samochodów, w których zwycięża ten, kto zepchnie z drogi więcej konkurentów. Wybierając tuk-tuka starajcie się by wyglądał na nowego. To będzie znak, że jego właściciel zaciągnął na zakup potężny kredyt i z pewnością jeszcze go nie spłacił, a więc zależy mu na klientach. Z takim zawsze wynegocjujecie lepszą cenę. Korzystając z tuk-tuka warto mieć ze sobą wizytówkę hotelu lub innego miejsca, do którego chcecie trafić, albo poprawnie zapisaną nazwę ulicy. Wielu spośród kierowców nie zna angielskiego i dogadać się będzie trudno. Czasami nawet wizytówka będzie tylko połową sukcesu, bo nie wszyscy potrafią czytać, ale to już jego problem i koledzy przełożą mu pisane na mówione. A co jeśli będzie Was czworo i kierowca odmówi? Znajdzie się inny, któremu zależy na kasie, bo te ograniczenia dotyczą tylko nas, turystów. A ilu pasażerów zabiera tuk-tuk, gdy są to miejscowi? – od 10 do 15 w tym także na oczach policji w miastach i na autostradzie. Autobusy, którymi podróżuje się na stopniach, zderzakach i na dachu to zjawisko powszechne. Podróżuje się na przyczepach ciągniętych przez traktory i samochody. Jako siła pociągowa często pojawiają się indyjskie bawoły i wielbłądy.
 
W Indiach dobra jest każda forma transportu i nikogo nie dziwi taki pojazd przed bramką autostrady Na ulicach miast powszechne są dwa środki transportu - riksze rowerowe i tuk-tuki na zdjęciu obok Tuk-tuk zwyczajowo zabiera na pokład trzech turystów lub do piętnastu Hindusów
Na długich trasach na przykład z portu w Mombaju do Delhi niepodzielnie królują ciężarówki. Bajecznie lub odpustowo ozdobione pociągi tych pojazdów skutecznie utrudniają ruch i dlatego pokonanie 250 km zabiera zwykle od 5 do 8 godzin. Według rządowych statystyk na drogach Indii ginie każdego roku około 110 tys. osób i liczba ta jest wypadkową stanu dróg, pojazdów i umiejętności kierowców. Trudno się jednak dziwić skoro wyjeżdżając z drogi podporządkowanej wciska się po prostu klakson i jedzie. Pomimo wszystko nie widziałam tu kolizji, bo w takim przypadku nikt się nie zatrzymuje. Lekkie potrącenie mężczyzny to też nie problem. Pojawia się on w chwili potrącenia kobiety, bo na miejscu pojawia się policja, a gdybyście najechali na krowę to już z pewnością grozi Wam zatrzymanie do decyzji prokuratora i śledztwo.
 
Na krańcowo przepełnionych drogach liczba pasów ruchu zależy od szerokości pojazdów Na trasach dalekobieżnych królują niepodzielnie ciężarówki a ich dekoracja jest miarą prestiżu Nie jeździłam wprawdzie kolejami, ale wewnętrzne linie lotnicze dostarczyły mi wystarczającą ilość wrażeń
Najciekawsze są jednak wewnętrzne linie lotnicze i rządzące tu przepisy. O ile dziwi kogoś, po co musimy być na lotnisku na dwie godziny przed odlotem, to w Indiach nawet tyle czasu może nie wystarczyć by wejść do samolotu. Aby dostać się do budynku hali lotniska musimy przejść pierwszą kontrolę realizowaną przez wojsko. Wyobraźcie sobie kolejkę na mniej więcej 500 osób i dwóch żołnierzy oglądających paszporty i polecenia wyjazdu, jakie dodatkowo mają Hindusi. O ile będziecie mieć sprytnego przewodnika może uda mu się załatwić wejście grupowe z ominięciem kolejki. Ale i tak zdarzy się, że kogoś sprawdzą dodatkowo chociażby ze względu na ciemniejszą karnację. Teraz kolejka do kontroli bagażu głównego. Tu w Waszej obecności bagaż będzie skrupulatnie prześwietlony i oby nie było w nim ostrych przedmiotów, noży, a nawet scyzoryków. W bagażu głównym nie można mieć także zapalniczek i zapałek. Jak znajdą, bagaż zostanie cofnięty, a Wy wypadniecie z kolejki. Po przejściu tej próby bagaż zostanie zaplombowany, ale nie pójdzie na taśmę tylko wróci do Was. Dobrze jest mieć małą kłódkę spinającą końce zamka, bo to właśnie ona zostanie szczelnie oklejona banderolą. Zaklejenie zamka cyfrowego może być przyczyną problemów z późniejszym otwarciem. Jeżeli walizka będzie miała więcej schowków na pewno nie okleją wszystkich zamków i w ten sposób już po kontroli przemyciłam tam zapalniczkę. Teraz kolejka do kontroli bagażu podręcznego i jeszcze ostrzejsze zakazy, bo dotyczące płynów. W czasie tej godziny na pewno przyda się woda, więc nie warto wyrzucać jej od razu. Każdy podręczny bagaż, pakunek lub torebka powinny mieć swoją przywieszkę, jaką otrzymacie przed kontrolą. Musi się jednak znaleźć na niej pieczątka potwierdzająca kontrolę. Jeżeli funkcjonariusz zapomni jej postawić lub będzie nieczytelna będziecie cofnięci z bramki lub nawet sprzed samolotu. Teraz kontrola pasażerów i prześwietlenie wykrywaczem metalu. Aby nie tracić czasu w kolejnych kolejkach przewodnik zakupi bilety dla całej grupy i odtąd Wasze miejsce w samolocie będzie dziełem przypadku. Być może jedno z Was będzie siedziało z przodu z Hindusami, a drugie bliżej ogona z Japończykami, ale to jeszcze nie problem. Problem będzie wtedy, gdy samolotu wcale nie będzie, bo spóźnienie rzędu dwóch godzin to zjawisko normalne. Po przejściu kolejnej kontroli na bramce czekamy cierpliwie. Jak będzie samolot będą jeszcze dwie kontrole i wreszcie polecimy.
 
 
 
Religia i wierzenia