Smak Indii - Tradycja i obyczaje

Częścią kulturowego dziedzictwa Indii jest pokój i poszanowanie wzajemnych praw człowieka, a także szczególna gościnność. Jednym z jej przejawów jest tradycyjne powitanie namaskar wymawiane ze złożonymi dłońmi i spuszczoną głową. Trudno tego nie zauważyć i nie odwzajemnić. Może się zdarzyć, że ktoś zwróci się do Was słowem sahib, które w XIX wieku oznaczało szlachcica, a potem przyjęło się jako określenie białego przybysza. Trzeba jednak rozróżniać znaczenie tego słowa zależnie od okoliczności i miejsca, bo równie dobrze może być wyrazem szacunku jak i uszczypliwą drwiną.
Najwyższą wartością jest poszanowanie dla starszych członków rodziny, a dotykanie stóp starszych, jako wyraz szacunku, jest pierwszą lekcją obyczajów dla hinduskich dzieci.
W Indiach okazywanie sobie uczuć jest jednak nieobyczajnym wybrykiem. Nigdzie nie zobaczycie pary obejmującej się, a nawet trzymającej za ręce na ulicy. Dlatego unikajmy takich zachowań, a zwłaszcza w miejscach kultu religijnego, bo to przejaw lekceważenia tego miejsca. Nie wchodźmy tam z odkrytymi nogami czy ramionami. Oczywiście nie ma mowy o wchodzeniu w butach i te należy zostawić na schodach świątyni wręczając kilka rupii pilnującemu obuwia. Dobrze mieć ze sobą płócienne lub wykonane z folii ochraniacze, które założymy na skarpety lub gołe stopy. W Indiach nie toleruje się nagości, a wyjątek mogą stanowić tylko niektóre plaże na Goa.
 
Pierwsza i dostrzegalna na każdym kroku różnica kulturowa wyraża się w tradycyjnych hinduskich strojach Egzotyczni jesteśmy dla siebie nawzajem i patrzymy w swoją stronę z takim samym zainteresowaniem Wielką uwagę przywiązuje się do wychowania, a szacunek dla starszych i historii to pierwsza lekcja
Zaskoczeniem może być dla Was częsty widok mężczyzn trzymających się za ręce na ulicy i jest to zjawisko normalne, które nie powinno nasuwać żadnych skojarzeń. Tak po prostu chodzą dobrzy koledzy i przyjaciele.
Szanujmy ludzi i ich prywatność. Robiąc zdjęcie zapytajmy o zgodę, a być może spotkamy się z propozycją zrobienia wspólnej fotki. W Indiach to zjawisko dość powszechne, a wręcz nagminne przy Bramie Indii w Delhi. W odróżnieniu od krajów arabskich nie wiąże się to z koniecznością żadnej finansowej gratyfikacji.
W wielu historycznych miejscach fotografowanie lub filmowanie mogą być zabronione, a niemal wszędzie są płatne. Średnia cena specjalnego biletu waha się od 25 do 450 rupii. Warto się zastanowić czy mając kamerę i aparat zdążycie filmować i robić zdjęcia. Zapytajcie też przewodnika, gdzie użycie danego sprzętu jest zabronione, bo wchodząc z nim będziecie zmuszeni oddać go do depozytu i słono za to zapłacić. Na pewno kamery nie wolno wnosić do ogrodów Taj Mahal.
Tradycyjna kropka na czole kobiet to bindi od słowa bindu, czyli kropla. Zwyczajowo powinna być w kolorze czerwonym z proszku sindoor. Dawniej nosiły ją wyłącznie mężatki, ale zwyczaj ten powoli zamiera. Dzisiaj spotkacie krople w różnych kolorach, noszone także przez panny, a bindi staje się bardziej ozdobą niż zwyczajowym wyróżnikiem. Na powitanie w indyjskich hotelach zrobią Wam bindi czasami nie omijając mężczyzn.
 
Święte krowy wcale nie są święte chociaż otaczane są na swój sposób wielką troską Tradycyjny dom nie ma toalety, a pranie w potoku czy po prostu na ulicy to częsty obrazek Tu też najłatwiej o szybką, poranną toaletę
Święte krowy to wymyślony przez nas stereotyp i wcale nie są święte. Zgodnie z hinduistyczną religią krowa jest jedną z siedmiu matek człowieka, bo dając mleko jest jego karmicielką. Hindusi starają się im zapewnić ochronę i łagodnie traktować, co wyraża się także w powstrzymaniu od spożywania ich mięsa. Krowy chodzące po ulicach wcale nie są bezpańskie i mają swojego właściciela, któremu dają mleko. W jaki sposób Hindusi rozpoznają i odnajdują swoje zwierzęta to już wyższa szkoła jazdy. Krowy zwykle spotyka się na ulicznych wysypiskach śmieci gdzie zjadają papierowe opakowania zawierające celulozę.
Zwyczajowo kobiety i mężczyźni nie noszą bielizny i swoje potrzeby fizjologiczne załatwiają w ustronnych miejscach po prostu na ulicy. Szacuje się, że blisko 70% domowych gospodarstw jest wyposażonych w telefon komórkowy, a tylko 45% ma toaletę. Mężczyźni robią to otwarcie, kobiety z nieśmiałością, zasłaniając twarz rąbkiem sari. Niektórzy zakładają za ucho sznurek, wierząc, że czyni ich to niewidzialnymi. Problem dotyczy mniej więcej połowy hinduskiej populacji liczącej dziś około 1 mld 300mln ludzi. Bezskutecznie próbował walczyć z tym zjawiskiem Mahatma Gandhi, ale dopiero, gdy w ostatnich latach zajęły się nim kobiety, sytuacja zaczęła ulegać poprawie. Jednym z przejawów kobiecego buntu jest hasło hariańskich działaczek "Nie ma toalety nie ma żony".
Na niektórych domach lub drzwiach możecie zauważyć znak swastyki. Często ozdabiane są nim także ciężarówki, jakie będziecie mijać po drogach. W Indiach jest to symbol słońca i jego życiodajnej energii, jeden z atrybutów boga Ganeshi tworzącego i usuwającego przeszkody. Nie jest winą Hindusów, że ten pradawny znak został powszechnie znienawidzony, zwłaszcza przez nas Europejczyków. Wchodząc do oznaczonego nim domu lub pomieszczenia potraktujcie go jako zaproszenie i formę obietnicy, bo tu z woli gospodarza spotka Was pomyślność i szczęście.
 
 
 
Komunikacja i transport