Powrót do Brayka Bay

O Royal Brayka i Brayka Bay już opowiadałam, a więc przede wszystkim skupię się na zmianach, jakie dały się zauważyć po dwóch latach nieobecności. Wybierając się ponownie nad zatokę pozostałam wierna Hotelowi Royal Brayka i udało mi się zamieszkać nawet w tym samym, lewym skrzydle pod nr 1167. Dlatego mój standardowy pokój wcale się nie zmienił i chociaż nie znalazłam czasu by skorzystać z foteli na balkonie to suszarka do bielizny bardzo się przydała. Niestety, jak zauważyłam nie ma jej we wszystkich skrzydłach. Kiedyś opuszczony i zaniedbany amfiteatr ożył za sprawą włoskich animatorów i dla włoskiej publiczności.
 
Przyjeżdżając po raz drugi zamieszkaliśmy w tym samym lewym skrzydle Royal Brayka Dlatego mój standardowy pokój wcale się nie zmienił, ale obsługa była znacznie lepsza Zniszczony i świecący pustkami amfiteatr odżył, ale służył wyłącznie Włochom
Z racji pory roku (sierpień) woda w basenach była wreszcie ciepła i pojawiła się także w zespole basenów prawego skrzydła gdzie uruchomiono zjeżdżalnie. Niestety, basen składający się z trzech nie został zaprojektowany zbyt funkcjonalnie i w ciągu dnia raczej świecił pustkami. Sąsiadujące z nim, skrajne prawe skrzydło hotelu, nazywane Brayka Lagoon, nadal pozostało niezamieszkane. Za to wieczorem od 20.30 do 23.00 można tu było posłuchać światowych przebojów na żywo i arabskiej muzyki, a specjalnie dla nas był Amr Diab. Co dziwne, nigdy nie było problemu ze znalezieniem wolnego stolika. Czas na wieczorną rozrywkę trzeba było jednak dzielić między parę wokalistów i Show Time w wykonaniu międzynarodowej grupy animatorów. Dla nich wielka szóstka za bezpośredni kontakt, poczucie humoru i indywidualności, spośród których wybijał się ciemnoskóry Kalousha, ale także Dasha i szef zespołu Chico.
 
W basenach prawej części hotelu pojawiła się woda i uruchomiono zjeżdżalnie Tu, przy barku, można było posłuchać wieczorem światowych przebojów i arabskiej muzyki Doskonały okazał się team animatorów, również w wieczornych programach artystycznych
Chociaż nigdy nie narzekałam na egipską kuchnię to odnotowałam kilka plusów i minusów. Wszystkie rodzaje napojów, od owocowych soków, przez kawę i herbatę, po produkty Coca-Coli były dostępne przy wszystkich posiłkach. Przybyło przypraw, a najbardziej ucieszyły mnie: siekany, świeży koperek i natka pietruszki. Często pojawiała się gotowana wołowina, zawsze była krucha i dobrze doprawiona. Wcześniej zdarzała się żylasta i twarda. Niestety ziemniaki w każdej postaci były niezjadliwe z posmakiem stęchłej, wilgotnej piwnicy. Zdecydowanej poprawy wymaga natomiast podawanie napojów w barkach.
 
W restauracji zaszło kilka zmian chociaż nie wszystkie mnie ucieszyły Poprawy wymaga serwowanie napojów w barkach bo podawanie z butelek się nie sprawdziło Niespodzianką i atrakcją był deszcz w środku najgorętszego miesiąca roku
Z restauracji głównej zniknęły niestety zimne napoje alkoholowe i możliwość samoobsługi, co spodobało mi się za pierwszym razem. Tam, gdzie nie było automatów, Colę i inne napoje serwowano z butelek, które tylko teoretycznie trzymano w lodówkach. Otwarta butelka stojąca na zewnątrz już po kilkunastu minutach była ciepła i traciła gaz. Zawsze zimne pozostawało tylko piwo i mrożona herbata Nestea.
Odcięci od świata, byliśmy skazani na ewentualne zakupy w centrach handlowych przy hotelach. Niestety, to przy Royal Brayka, jakie pamiętam z poprzedniego pobytu, skurczyło się pod względem powierzchni i asortymentu. Poza tym podtrzymuję swoją opinię o wyjątkowej drożyźnie tym bardziej, że dawne ceny w dolarach teraz zastąpiono w euro.
Niespodzianką dla wszystkich był prawdziwy egipski deszcz, który padał wprawdzie tylko kilkanaście minut, ale z pewnością można go zaliczyć do wyjątkowych atrakcji. A skoro o pogodzie mowa to planując wypoczynek w rejonie Marsa Alam musicie wiedzieć, że to obszar częstych i silnych wiatrów, które zwłaszcza poza sezonem letnim potrafią się utrzymywać nawet przez tydzień. Dlatego warto wybierać hotele położone w zatoce jak El Malikia lub Brayka, gdzie wody są spokojniejsze i można nacieszyć się rafą. Hotele przy otwartym morzu i wyposażone w pomost zwykle zamykają wtedy dostęp do wody ze względu na bezpieczeństwo i pechowcom może grozić spędzenie urlopu na sucho. A teraz zapraszam na krótki spacer.
 
 
Spacerkiem po Brayka