Sharm el Sheikh 2009 - Park Narodowy Ras Mohammad

Pomimo, że kilka razy próbowaliśmy tej przyjemności trudno było odmówić sobie powtórki także tym razem. Zastanawiam się dlaczego do tej pory nie ukończyliśmy nawet OWD, ale to chyba kwestia podejścia do zainteresowań i życiowych pasji. Nurkowanie z pewnością stałoby się dla nas jedną z nich, a wtedy chcielibyśmy dołączyć do najlepszych. Inwestować w sprzęt, coraz częstsze wyjazdy i poszukiwanie nowych miejsc. Intensywne życie jakie prowadzimy na lądzie przeniosłoby się w dużej części pod wodę, być może kosztem tego co już robimy i jesteśmy w tym dobrzy. Może dlatego traktujemy nurkowanie wyłącznie jako formę zabawy, która jednak wciąga.
Planując wyjazd zakładaliśmy między innymi wycieczkę statkiem do Ras Mohammad i nurkowanie. Podczas naszej wizyty w biurze Aaba Sharm okazało się, że w prosty sposób można połączyć te przyjemności i poznać przy okazji fajnych ludzi. Tak trafiliśmy do zespołu African Diving dowodzonego przez Martę. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jest ona córką Polki i Egipcjanina i świetnie mówi po polsku. Po arabsku chyba trochę gorzej, bo gdy trzeba było poustawiać swoich facetów przechodziła na angielski. Wszystko odbywało się jednak z zachowaniem dobrego humoru, a nawet stanowiło element dobrej zabawy. Ta atmosfera udzieliła się szybko wszystkim uczestnikom wyprawy i było naprawdę uroczo.
 
Port w Sharm el Sheikh - płyniemy z zespołem African Diving i czekamy na swoją łódź Galaxy Sharm Lekcja rozwiązywania problemów pod wodą i komunikacji z instruktorem Wolny czas wykorzystujemy na snorkeling. Czy można wybrać lepsze miejsce? - sama na rafie
Zanim jednak weszliśmy na łódź musieliśmy wypełnić w biurze obszerną deklarację dotyczącą stanu zdrowia i wyspowiadać się ze wszystkich możliwych chorób i uzależnień. Po dopełnieniu formalności wyjeżdżamy do portu i oczekujemy chwilę na nasz statek. Będziemy płynąć na Galaxy Sharm. Po "zaokrętowaniu" wypływamy na południe. Po drodze przechodzimy szybki kurs zachowania się pod wodą i samodzielnego rozwiązywania prostych problemów. Podpływamy pod piękny klif, u stóp którego rozpościera się malownicza rafa. Jest nas sporo więc dzielimy się na grupy, a czas oczekiwania możemy swobodnie przeznaczyć na snorkeling. Wreszcie mamy go pod dostatkiem. Po raz pierwszy tego lata decyduję się założyć swoja piankę - będzie już gotowa do zejścia ze sprzętem.
 
W pełnym rynsztunku schodzimy pod wodę, a jedno z nas po raz pierwszy Lampa błyskowa zapewnia odwzorowanie barw, ale uwaga - odbija plankton powodując plamy Pierwsza wymiana wrażeń przed kolejnym zejściem pod wodę
Rafa jest fantastycznie kolorowa i próbujemy zrobić trochę zdjęć. Niestety nie wszystkie się udadzą. Woda zawiera sporo planktonu, a używanie lampy błyskowej w tych warunkach daje podobny efekt jak fotografowanie w zakurzonym pomieszczeniu. Szkoda, ale jak to w życiu - uczymy się na błędach. Przychodzi czas na przygotowanie sprzętu i schodzimy pod wodę. Większe zanurzenie to więcej emocji i większe, a nawet ogromne ryby. Obok nas nurkują uczestnicy kursu OWD i w towarzystwie Marty schodzą jeszcze głębiej. Opowiadają potem o wielkiej mancie, która przepłynęła nad nimi nie wracając uwagi na taki drobiazg. Mamy jeszcze jedno zejście może i nam uda się ją spotkać. Nie udało się, ale i tak było fantastycznie. Nasza łódź zmienia miejsce położenia. Teraz płyniemy do parku narodowego Ras Mohammad. Tam nie wolno nurkować bez licencji, a więc swoje zejścia pod wodę musieliśmy zaliczyć wcześniej. Zanim jednak popływamy w nowym miejscu zaspokajamy głód świetnie przyrządzonym obiadem.
 
Żegnamy malowniczą rafę i przenosimy się na teren parku Ras Mohammad Tu można nurkować tylko z licencją, ale to co widzimy jest i tak fantastyczne Z nimi przeżyliśmy dwa niezapomniane dni - dziękujemy i pozdrawiamy
Ras Mohammad urzeka kolorytem raf i chociaż znawcy tematu potrafią wyodrębnić tu co najmniej kilka stanowisk nurkowych my jesteśmy zachwyceni wyborem dokonanym przez Martę. Jest już dobrze po południu więc i woda znacznie cieplejsza niż rano. Spokojnie i bez tłoku, który przeszkadza i dezorientuje.
Nasza ocena tego spotkania wpłynęła na wybór kolejnej przygody, którą było powtórne nurkowanie z tą samą ekipą w pobliżu wyspy Tiran. Imprezę zamówiliśmy bez najmniejszych problemów przez telefon.