Sharm el Sheikh 2009 - Mega safari - Kolorowy Kanion i Blue Hole

Nawet 40 stopni w cieniu nas nie zatrzyma skoro jesteśmy tak blisko trzeciego pod względem wielkości kanionu na świecie. Z bogatej oferty wybieramy opcję Mega safari i zamawiamy wycieczkę sms-em. Około 5.00 zabiera nas spod hotelu klimatyzowany Jeep z polskojęzycznym przewodnikiem z Aaba Sharm. Za kierownicą wąsaty Beduin w tradycyjnej dżalabiji. Oczy niektórym się mocno przymykają, ale nastroje są wspaniałe. Tuż po wschodzie słońca pierwszy postój w beduińskiej wiosce przy drodze do Dahab. Dopiero teraz zauważamy, że jeden z pasażerów Jeepa jadącego za nami to uzbrojony w broń automatyczną agent ochrony. Przed nami kawał drogi bo Kolorowy Kanion leży około 30 km na północny zachód od Nuweiby. Nasze Jeepy suną dobrze ponad 100 km/godz. Przed dojazdem do Nuweiby zatrzymujemy się na punkcie kontrolnym. Ku naszemu zdziwieniu niewinnie wyglądający kierowca sprawdza paszporty. Nasze wędrują w ręce jakiegoś oficera. Oczywiście wszystko mamy w porządku, ale uzgadniając program pobytu z Aaba Sharm zrezygnowaliśmy z wykupienia wizy na lotnisku i mamy tylko pieczątki "Synaj only". W ten sposób zaoszczędziliśmy trochę czasu i 45$. Właśnie o to chodzi i nasze paszporty zostają zatrzymane. Otrzymamy je podczas powrotu. Niby drobiazg, ale inni jakoś tak podejrzanie na nas patrzą.
 
Pierwszy postój przy drodze
do Dahab tuż po wschodzie słońca. Jest nawet chłodno
Kilka godzin jazdy pośród malowniczych gór. Po drodze tylko parę małych wiosek Jesteśmy na miejscu i za chwilę schodzimy. Widok jest naprawdę wspaniały
Przed południem jesteśmy na miejscu. Ostatni odcinek był nieco karkołomną jazdą po bezdrożach pustyni, ale to też atrakcja. Słońce pali niemiłosiernie, mamy chwilę czasu na śniadanie i przygotowanie sprzętu. Zejście do wąwozu jest stosunkowo łatwe, ale trzeba patrzeć pod nogi. Wspaniałe widoki kuszą jednak by robić coś zupełnie innego. Niektórzy wybrali się tu w klapkach ale na szczęście dla nich ścieżka nie jest trudna. Na dole rozpoczyna się prawdziwy festiwal  kształtów i kolorów - od wielu odcieni żółci, po purpurę i brąz. Stąd korona wąwozu wygląda jeszcze wspanialej. Są też liczne miejsca zacienione gdzie można odpocząć. Przewodnicy utrzymują bardzo spokojne tempo marszu, nikomu się nie spieszy. Zupełnie jak nie wycieczka w Egipcie.
 
Zejście w dół jest łagodne, ale na luźnym piasku i kamykach można się poślizgnąć Jesteśmy pod wrażeniem
i wcale nie jest aż tak gorąco jak myśleliśmy, a może nam się wydaje
Fantastyczne kształty wyrzeźbione przez erozję znajdują zastosowanie
Szeroki na kilkanaście metrów wąwóz miejscami zwęża się tak bardzo, że trzeba iść pojedynczo. Są też miejsca, gdzie trzeba zdobyć się na odrobinę zręczności i odwagi. Nasi opiekunowie znają jednak doskonale te miejsca i możliwości przeciętnego turysty - podają ręce, przenoszą sprzęt, a nawet uczestników. Dziewczynom zdecydowanie odradzam wyprawę w spódniczkach chyba, że bardzo chcą. Warto natomiast zaopatrzyć się w niezbędny zapas wody nawet z niewielką rezerwą. Oczywiście na początku i końcu szlaku można kupić coś do picia, ale ceny są takie, że warto korzystać tylko w przypadku konieczności ratowania życia. Zabierzcie też apteczkę, chociażby w minimalnym zestawie. W tych warunkach przypadkowe otarcie może się zdarzyć.
 
Miejscami kanion zwęża się
do szerokości niewiele przekraczającej 1 m
Czasami przydaje się trochę sprawności ale jej brak można nadrobić z pomocą opiekunów To chyba najtrudniejszy moment bo nawet najwyżsi nie sięgają stopami dna
W połowie drogi kanion znów poszerza się i idziemy swobodnie, każdy swoim tempem. Jest czas na na odpoczynek i zrobienie zdjęć. Ważne, że można tu spokojnie obcować z przyrodą, bo grupa licząca do 30 osób to nie 50 autokarów w Karnaku, Muzeum Egipskim czy w Gizie. Na tle surowych skał ale malowniczych skał fantastycznie wyglądają pojedyncze rośliny, a nawet drzewa. To znak, że muszą tu być przynajmniej śladowe ilości wody.
 
 
Kolorowy Kanion kontynuacja