Coral Beach 2009 - szukając atrakcji

Hurghada samodzielnie
Być w Hurghadzie i tak naprawdę nie być w Hurghadzie to trochę dziwne. Dlatego w końcu postanowiłam udać się tam samodzielnie. Miałam co prawda voucher uprawniający do skorzystania z hotelowego mikrobusu, ale próby ustalenia czasu wyjazdu i zasad powrotu nim były tak skomplikowane, że każda ze znanych mi osób uzyskała zupełnie inną informację. W tej sytuacji czas wyjazdu i powrotu dopasowaliśmy do naszych, a nie hotelowych potrzeb. W końcu od czego są miejscowe busy i taksówki. Problem jedynie w tym, że Coral Beach to praktycznie ostatni z hoteli na tym odcinku. Ale co tam.
Tuż za bramą, ale jeszcze na terenie hotelu, stały dwie limuzyny, a przy nich znudzeni kierowcy. Widok wychodzących podziałał jak energy-drink i z miejsca zaproponowali nam podwiezienie do miasta. Szybko się okazało, że to hotelowe samochody służbowe, ale od czego jest przedsiębiorczość. Samochód nie powinien stać ale zarabiać, dla kogo? - to przecież nie najważniejsze.
 
Sakkala - dzielnica uznawana za turystyczne centrum Hurghady Jest nowoczesne, pełne hotelików, sklepów i restauracji Trudno uwierzyć, że nieznana kiedyś rybacka wioska wyrosła na taką turystyczną metropolię
W jedną stronę do centrum to ponad 20 km więc zgodziliśmy się, a raczej oni, na 2 dolary od osoby. Chcieli oczywiście 10. Jeden z nich musiał czekać na szefa więc siłą losu zadanie przypadło drugiemu. Niewiele brakowało, abyśmy pojechali dwoma - każdy "swoją". Od 50 do 120 km/godz i lotem błyskawicy byliśmy w Sakkali. Kierowca podwiózł nas na jedną z bocznych uliczek, obok sklepu z pamiątkami, którego właścicielem był jego przyjaciel. Znając egipskie realia inaczej być nie mogło. Zapewnił nas, że jak wrócimy właściciel sklepu po niego zadzwoni i przyjedzie nas zabrać z powrotem. Dostaliśmy nawet wizytówkę z mapką żeby nie zabłądzić i najważniejsze ostrzeżenie na drogę - nie kupujcie niczego na ulicy bo tam jest strasznie drogo - tylko u mnie.
 
Przed zachodem słońca miasto jest pełne życia, które rozkwitnie w pełni
po zmroku
Za kilka lat być może nowym centrum stanie się dzielnica Village Road zwana też Downtown To właśnie tam buduje się najnowsze hotele i centra handlowe
W rzeczywistości było dokładnie odwrotnie. Część sklepów w centrum wystawia ceny, są przystępne, a kod kreskowy eliminuje targowanie. W innych trzeba potrenować umiejętność przekonywania. Sprzedawcy zaczepiają sporadycznie i niezbyt nachalnie. Jak mi się wydaje właśnie wieczorem jest najłatwiej bo i oni są trochę zmęczeni. Miejcie jednak świadomość, że wychodząc ze sklepu nawet zadowolonym z siebie i tak przepłaciliście. A przekonacie się o tym tuż przed powrotem do domu, gdy porównacie te ceny z oferowanymi w lotniskowym supermarkecie. Naprawdę zostawcie kupowanie pamiątek właśnie tam, chyba że zabawa w dobijanie targu was bawi, ale jak każda zabawa musi kosztować. Hurghadę zaliczyłam chociaż nie przejechałam się miejscową taksówką i jakiś niedosyt pozostał. Pomimo, że wcale tu nie straszy, nie ciągną za ręce i są sympatyczni zdecydowanie nie chciałabym przyjechać do hotelu usytuowanego właśnie w samym centrum.
 
Na razie króluje Sakkala. Tu możesz wypić kawę, a w tym czasie twoje buty odzyskają blask Pomimo wszystko nie zdecydowałabym się na pobyt tu w centrum nawet w najlepszym hotelu Po zwiedzeniu miasta i zakupach oczywiście też u przyjaciela naszego kierowcy czas wracać
Dla tych którzy zechcą spróbować krótka informacja o zasadach ruchu, których część pozyskaliśmy od miejscowego policjanta, a więc: zielone światło oznacza jedź, a czerwone - możesz jechać. Jeśli na przejściu z sygnalizacją nie ma pieszego nikt się przed nim nie zatrzymuje. Przejście dla pieszych to takie sobie miejsce gdzie możesz iść na własne ryzyko. Nawet jeśli uda ci się dość do środka jezdni nikt cię nie przepuści i musisz stać między dwoma potokami pędzących samochodów. Nawet jeśli jesteś staruszkiem albo inwalidą. No to powodzenia. Zdjęcia po prawej pochodzą z koncertu w Alf Leila Wa Leila w dzielnicy Village Road.