Marzec 2008 - Egipt po raz pierwszy - zakupy

Jadąc w tak egzotyczne miejsce trudno nie przywieźć dla siebie czy rodziny jakichś ciekawych pamiątek. Gdzie kupić, co i jak? Co – zależy od Was, gdzie i jak - to wyższa szkoła jazdy. Jam mam ukończony dopiero kurs pierwszego stopnia.
Po pierwsze obejrzyjcie sklepiki przy hotelach. Natarczywość sprzedawców jest tu wręcz zerowa w porównaniu ze słynnym targowiskiem w Kairze czy Luksorze (duży targ w Dolinie Królów przy Świątyni Hatszepsut). Kameralna atmosfera, spokój ceny nie wygórowane i oczywiście do rytualnej negocjacji. Nikt jednak nie zaproponuje Wam na początek ceny z księżyca jak to zdarza się w innych miejscach. Oczywiście sprzedawca dołoży starań by coś sprzedać, czymś zainteresować, ale równie spokojnie opuścicie sklep nic nie kupując. Jeśli ktoś chce kupić tradycyjną fajkę wodną powinien to zrobić właśnie tutaj. Za darmo dostaniecie praktyczny pokaz obsługi i będziecie pewni, że wasze urządzenie jest kompletne i działa. Sporo naczytałam się o problemach tych, którzy kupili „sziszę” z niepewnego źródła, okazała się być niedrożną atrapą i teraz poszukują części na Allegro. Ja oczywiście przeszłam taki wykład, a sziszi nie kupiłam, bo mi nie smakuje. Tutaj warto też kupić wspomniane wyżej koszulki, zainteresować się ręcznikami kąpielowymi. Są nieporównywalnie tańsze niż w Chorwacji czy w Polsce. Podobne rzeczy znajdziecie w butikach przy targowisku w Kairze. Jeśli cena dużego ręcznika kąpielowego okaże się w przeliczeniu na złotówki większa niż 35 złotych – to przepłacicie.
 
Czas na praktyczny sprawdzian i ostatnie wskazówki przewodnika Kairski bazar Khal el Khalili
to wyższa szkoła kupowania
Pierwsze zakupy zrobione i
ciągle jestem cała
Na targowiskach, jeśli zdecydujecie się wejść na stragan, nie wyjdziecie z niego tak łatwo. Pamiętajcie o jednym - ich zachowanie jest szokujące tylko dla nas, zachowajcie zimną krew, uśmiech na ustach i twardą postawę. Każde zawahanie to wydłużenie negocjacji. Na przykładzie: pytam o cenę płyty CD z muzyką – 70 funtów. Odpowiadam: dziękuję i wychodzę. Ile dasz – 30. Teraz krótki wykład o tym, że sprzedając za taką cenę on zbankrutuje, bo sam kupuje po 35. Propozycja – 60. Dziękuję, On licytuje sam ze sobą – 45? to ile dasz? Moja propozycja 35 – ostatnie słowo już w drzwiach. No dobrze masz za 35. Ale to była tylko próbka wręcz przyjacielskiej konwersacji w butiku. To jeszcze nie bazar. Zaraz po tym zapytałam przewodnika, jak mi poszło – bardzo dobrze, wręcz doskonale, bo takie płyty idą tu zwykle po 10 dolarów.
Jeśli trafi się Wam dobry przewodnik, możecie go poprosić o pomoc przy zakupach. Zabierze Was to zaprzyjaźnionego sklepiku. Ale tu uwaga – targowanie będzie wręcz nietaktowne. Sprzedawca zaproponuje cenę uwzględniając fakt, że przychodzicie z jego przyjacielem.
W Kairze przed bazarem warto kupić oryginalne portfele z prawdziwej skóry. Zwykle sprzedają je dwóch głuchoniemych braci. Zapytajcie o nich przewodnika.
 
W sumie to fajna zabawa ale wymaga sporo czasu, asertywności i poczucia humoru Dzięki temu zamiast być "ofiarą" zakupów zyskacie ich sympatię
i oczywiście dobrą cenę
Szkoda tylko, że takie miejsca bywają też celem ataków.
Tak zdarzyło się tu rok później
A teraz przykład z targowiska: zaproponowano nam trzy pamiątkowe statuetki, 20 za jedną 40 za trzy. Mąż pyta: funtów czy dolarów? Szkoda, że tego nie nagrałam – lament połączony z przerażeniem i zdziwieniem – kto mówi o funtach? Nie daliśmy zaprosić się do wewnątrz i zdecydowanie odpowiadamy, że o dolarach nie ma mowy tym bardziej, że to nie oryginał tylko podróbka. Wszystko z rytualnym wdziękiem i uśmiechem. Teraz dostajemy wykład o oryginalności, sprzedawca cały czas biegnie obok, bo idziemy dość szybko, stuka i rysuje kamieniem po rzeźbach demonstrując ich oryginalność. Gdyby były z gipsu uległyby uszkodzeniu. Po około 200 metrach, nadal nie ustępuje. Ale przejdę do finału. Na pytanie ile dam - wyjmuję przygotowany portfel i pokazuję, że jego starania są na nic, bo mam tylko 5 dolarów. Daj pięć dolarów i portfel. Nie portfela nie dam tym bardziej, że pożyczyłam go od syna, mam pięć i to wszystko. Teraz on błaga męża - dołóż 10 funtów. Funtów nie mamy, więc już bez targowania, bo czeka autokar, dostaje dwa dolary. Zamiast za 40 kupiliśmy za 7, a i tak mam świadomość, że sprzedawca zarobił. Rzeźby były ładne.
Jeśli traficie do instytutu papirusu warto kupić jakiś obrazek, jeśli odpowiada to Waszemu stylowi. Otrzymacie też certyfikat wiarygodności. Za obraz formatu A3 zapłacicie 250 funtów i dostaniecie gratis jeden dowolnie wybrany formatu A4. Dość drogo. Podróbki kupicie wszędzie nawet za dolara. Panie być może zainteresują haftowane bluzki, są oryginalne, a cena wyjściowa około 35 - 40 dolarów. Jeżeli uda się Wam zejść do 10 lub 15 z jakimś fajnym dodatkiem to warto kupić.
No i pamiętajcie - humor, asertywność i pewność siebie. Nawet ci, wyglądający na najbiedniejszych są doskonałymi psychologami. Dostrzegając Wasz strach czy niepewność wciągną Was w niekończącą się prezentację, a potem jak lalkę będą przekazywać z rąk do rąk, od kramu do kramu. Miłej zabawy.
 
 
Kair i Giza