Kakao w Baracoa

Rozpoczyna się nasz drugi dzień w Baracoa. Pogoda o poranku ciągle jest niepewna, a bardzo by się przydała bo chcemy dziś odwiedzić pobliską plantację kakao i popływać po Rio Toa - największej rzece Kuby. Na chwilę przed wyjazdem zaglądamy jeszcze w boczne uliczki, bo tylko tam można szukać prawdziwego kolorytu miasta, a nie w starannie wypielęgnowanym centrum. Podobnie jest w okolicznych wioskach i taki obrazek będzie nam towarzyszył na całej trasie przez Kubę.
  
 
 
Po około pół godzinie docieramy do chluby miejscowych plantatorów Sendero Sociocultural del Cacao. Byłam już na podobnych plantacjach w Meksyku i na Dominikanie, ale ta w niczym ich nie przypomina. Powinniśmy się znaleźć pod dwupiętrowym parasolem zbudowanym z olbrzymich bananowców i palm kokosowych, a zastajemy obraz niewyobrażalnej klęski. Z wielkim bólem pracownicy opowiadają nam o prawdziwej skali zniszczeń jaką wyrządził cyklon Mathew, bo to co widzimy to zaledwie drobne szczątki jakie zostały do uporządkowania. Nasz przewodnik twierdzi, że same drzewa kakaowca będzie można odbudować stosunkowo szybko, ale wymagają one sąsiedztwa drzew, na które trzeba czekać dziesiątki lat. Czy inne i szybciej rosnące potrafią zapewnić sprzyjający mikroklimat - nie wiadomo, bo nikt tego jeszcze nie próbował.
 
 
 
 
Widok jest rzeczywiście przygnębiający i to nie tylko tutaj, ale w całym regionie, nie wyłączając Parku Narodowego Humboldta.  Tych miejsc i takich jak jeszcze przed rokiem nie zobaczymy przez kolejne dziesiątki lat. A samo kakao? - są dowody na to, że znali już je Olmecowie, a po upadku ich cywilizacji Majowie. Na Kubie pierwsze plantacje pojawiły się z nadejściem Hiszpanów, ale na dobre rozwinęły się od 1771 roku, gdy przybyli tu francuscy imigranci z Haiti. Pod koniec XIX w. było ich już 69, a pierwsze fabryki czekolady powstały na początku XX w. Po triumfie rewolucji kubańskiej uprawy kakao skoncentrowano we wschodniej części wyspy, właśnie w rejonie Baracoa, a także Santiago de Cuba, Granma i Holguin. Pomimo, że produkowane tu ziarna należą do najlepszych na świecie to udział Kuby w światowej produkcji kakao jest znikomy i w roku 2012 wynosił zaledwie 0,04%. Na czele światowej stawki producentów znajdują się: Wybrzeże Kości Słoniowej 32,9%, Indonezja 18,7% i Ghana 17,6%. Pomimo zrujnowanej plantacji zostajemy jednak przyjęci filiżanką gorącej czekolady i jest szansa nawet na niewielkie zakupy.