Cuba Libre - pierwsze wrażenia cd.

W zagłębiu upraw kakaowca w rejonie Barrakoa zniszczonych zostało ponad 85% upraw, a w okolicznych parkach narodowych wichura połamała ponad 2 mln drzew. Do obrazu biedy dołączył więc obraz skutków potwornego kataklizmu. Do dziś wiele już uprzątnięto, ale to co jeszcze można zobaczyć dosłownie poraża. Na niektórych odcinkach wybudowano prowizoryczne przeprawy obok zwalonych betonowych mostów, które rzeka zabrała ze sobą. Można z nich korzystać gdy poziom wody na to pozwala. Jak w takich warunkach przetrwali ludzie mieszkający w prowizorycznych chatach?
  
Huragan Matthew przyniósł nieodwracalne straty w parkach narodowych i uprawach Wiele już uprzątnięto ale widok powalonych drzew dosłownie poraża We wschodniej części wyspy wezbrane wody zerwały szereg mostów i dziś korzysta się z takich przepraw
Wbrew logicznym oczekiwaniom Kuba jest jednak krajem drogim dla turystów, posiadającym specyficzny system dwóch walut z jakim nigdzie dotąd się nie spotkałam. Kubańczycy zaopatrują się w swoich sklepach gdzie towary są dostępne wyłącznie na kartki i płaci się za nie w peso cubano (national). Nadwyżki trafiają do sklepów komercyjnych, gdzie są wielokrotnie droższe i można je kupić za peso national, ale także za peso wymienialne. Wprowadzono je w roku 1994 gdy w kraju zabrakło dewiz na import żywności i innych produktów, a jednym z głównych źródeł obcych walut stały się transfery pieniężne od kubańskich rodzin z zagranicy. Aby państwo mogło je przechwycić musiało dać ludziom albo wysokiej jakości produkty, których nie było, albo walutę o sile nabywczej odpowiadającej dolarowi. I tak wymyślono CUC czyli peso convertibles, które poza granicami Kuby nie ma żadnej wartości i na nic nie da się wymienić.
 
Kubańczycy zarabiają średnio 25 EU miesięcznie i wszystko kupują na kartki w specjalnych sklepach Droższe produkty są dostępne za peso convertibles, a w kolejce do kantoru stoi się długo Pomimo rabunkowej wycinki lasów kubańskie krajobrazy i dzika przyroda potrafią zachwycić
Wartość takiego peso jest 25 razy wyższa niż peso national. Niestety, tylko niewielu Kubańczyków może pozwolić sobie na zakupy w takich sklepach, bo przeciętnie zarabia się tu około 25 euro miesięcznie. Tyle możemy zapłacić za obiad z dwóch dań z drinkiem w lepszej restauracji. Chociaż Kuba potrzebuje walut to nie warto tu zabierać dolarów na wymianę, bo taka transakcja jest obciążona 10% podatkiem. Nasze karty Visa i Master-Card są honorowane, chociaż nie w każdym sklepie można kartą zapłacić. Do nielicznych kantorów ustawiają się czasami olbrzymie kolejki i trzeba dobrze trafić albo wykazać trochę sprytu. Za całą grupę mogą wymienić euro na przykład 2 osoby i oszczędzicie ponad godzinę niepotrzebnego stania przed zamkniętymi drzwiami, bo ochrona je zamyka gdy wszystkie stanowiska kasowe są zajęte.
 
Znajdziecie tu miejsca pamiętające czasy hiszpańskich konkwistadorów i ich obecności na wyspie Chwilę relaksu znajdziecie na karaibskim wybrzeżu chociaż tu na południu trudno o piasek na plaży Za to północne wybrzeże Atlantyku to prawdziwy raj dla wolno rozwijającej się turystyki

Na szczęście została wreszcie zniesiona obowiązkowa opłata wizowa przy opuszczaniu wyspy, o której wiele osób wspominało w swoich wcześniejszych relacjach. Jadąc na Kubę trzeba też pamiętać, że życie płynie tu zgodnie z karaibskim rytmem i standardem. Wszystko dzieje się powoli, a w hotelach na trasie nie oczekujcie komfortu. Nawet jeśli będą to najlepsze hotele z lat 60-tych to od tamtych czasów niewiele się w nich zmieniło. Czasami będzie więc jedno szare mydełko, dwa leciwe ręczniki, a ciepła woda też potrafi się skończyć. Napięcie w gniazdkach ma 110 V, a one same wymagają adaptera, za pośrednictwem którego podłączymy nasze wtyczki. Pomimo wszystko warto tam pojechać, bo tego kolorytu i atmosfery życia w żadnym innym miejscu nie spotkacie. Pomimo zniszczeń zachwycą Was kubańskie krajobrazy, historyczna zabudowa urokliwych miasteczek i miejsca pamiętające czasy hiszpańskich kolonizatorów. Chwilę relaksu znajdziecie na karaibskim wybrzeżu, chociaż to południowe najeżone jest rafami i rzadko można tu znaleźć jakąś dziką, piaszczystą plażę. Moją trasę i miejsca, które odwiedziłam zobaczycie na mapie