Park Narodowy Krka - Skradinski Buk
 

Żal opuszczać gorące wybrzeże, ale w drodze powrotnej mamy  jeszcze jedną atrakcję reklamowaną chyba we wszystkich przewodnikach i folderach – Park Narodowy Krka. Malownicze wodospady i bujna roślinność, której tu na południu nie było zbyt wiele. Czy rzeczywiście jest tak, jak na widokówkach?
Wracamy Magistralą Adriatycką. Za m. Ploce droga wije się między malowniczymi wzgórzami i po niedługim czasie naszym oczom ukazuje się wspaniały widok – to Bačinskie Jeziera – zespół słodkowodnych jeziorek oddzielonych niewielkimi przesmykami. Zatrzymujemy się na chwilę, tak jak wszyscy, na parkingu przy restauracji o tej samej nazwie by zrobić kilka zdjęć. Jeszcze wspanialsze widoki czekają nas wyżej.
Jadąc autostradą za Sibenikiem trafiamy na most Krka. Tuż za nim znajduje się obszerny parking z tarasem widokowym, gdzie warto się zatrzymać Przy dużych szybkościach łatwo go jednak przegapić. Do Parku Narodowego Krka prowadzą dwa wejścia – w Lozovacu i Skradinie. Większą popularnością cieszy się Lozovac z wielkim parkingiem i rozbudowanym zapleczem turystycznym (sklepy, lokale gastronomiczne, kantor). Od 9.00 do 17.00, co 20 minut odjeżdża stąd autobus do najczęściej odwiedzanego miejsca w parku – wodospadu Skradinski Buk. Ze Skradina do wodospadu można też dopłynąć statkiem, który po drodze mija ruiny rzymskiego akweduktu na prawym brzegu. Bilet wstępu do parku obejmuje także koszt przejazdu lub rejsu statkiem. My wybieramy wejście ze Skradina i płyniemy.
 
Bacinskie Jeziora to niemal stałe miejsce postoju i mamy dwa w jednym - odpoczynek i panoramę Z autostrady A1 warto zjechać tuż za mostem na parking z punktem widokowym Stąd mamy prawie cały Park Krka jak na dłoni. Z bliska zobaczyłam tylko kawałeczek
Jeszcze przed wyjazdem bierzemy od Božo namiary na trzygwiazdkowy Camp Krka. Aby do niego dotrzeć trzeba spokojnie przejechać przez miejscowość Skradin i pojechać dalej około 2,5 km malowniczą trasą wiodącą przez teren parku. Ostatecznie jednak decydujemy się na kwatery prywatne bo to co oferuje camping w samym Skradinie to niemal obóz dla uchodźców w Ugandzie.
Wjazd w boczną uliczkę wiąże się od razu z zainteresowaniem właścicieli oferujących sobe (pokoje). Potrzebujemy dwóch – pierwsza cena za oba to 400 kun. Trochę za drogo. Porywa nas kolejna właścicielka - jak poprzednio – 400 kun. Dobijamy targu na 350.
 
Przy pierwszym z wodospadów można spokojnie popływać więc warto zabrać ze sobą kostium Minusem całej atrakcji jest olbrzymia liczba ludzi odwiedzających to miejsce Dlatego warto tu przyjechać już z samego rana
Obok, za jeden pokój samotne małżeństwo zapłaciło 250. Widok z okna dwugwiazdkowego apartamentu jest przygnębiający – wokoło walące się ciasno stłoczone domy przypominające chyba średniowiecze. Pokoje adaptowane do współczesności, ale daleko im do naszego standardu.
 
Podobny ciąg wodospadów nosi nazwę Roski Slap i można tam popłynąć łódką Kolejna atrakcja to wyspa Visovac założona przez Ludwika Wegierskiego Aby zobaczyć to wszystko nie wystarczy jeden dzień więc zaplanujcie to lepiej ode mnie
Następnego dnia po śniadaniu wypływamy ze Skradina. Po 30 minutach docieramy do granic parku. Stąd już tylko kilka minut do wodospadu. Skradinski Buk imponuje rozmiarami i wspaniałymi widokami na całej trasie wokół wodospadu. W sumie to 17 kaskad o łącznej wysokości 48 m rozciągających się na odcinku prawie kilometra. Cena biletów w sezonie (aktualizacja 2012) – 95 kun od osoby, dzieci od 7 do 14 lat – 70 kun, poniżej 7 lat – bezpłatne. Dodatkowo za wycieczkę statkiem na trasie Skradinski Buk - Visovac - Roski Slap odpowiednio 130 i 90 kun. Od mojej przygody w 2005 roku podrożało więc o ponad 50%.
Niestety czas biegnie zbyt szybko i nie popłyniemy do kanionu Krka i na Roski Slap. Pobyt tutaj trzeba zaplanować co najmniej na dwa dni. Trudno – coś zostanie do zobaczenia następnym razem.