Hrwatska po raz pierwszy - sierpień 2005

Po kilku latach przymusowego postoju na kotwicy znów mogłam wyruszyć na włóczęgę po nieznanych szlakach i zawinąć do kilku odległych portów. Tym razem moim celem stała się Chorwacja, o której wiele słyszałam, ale nigdy nie było okazji, aby skonfrontować te informacje z własnymi doświadczeniami. Wychodząc z założenia, że zawsze będą tacy, którzy pójdą tym śladem po raz pierwszy, zacznę od początku. Zapraszam zatem na dalekie południe Dalmacji gdzie moją bazą przez 18 dni był uroczy camping "Pod Maslinom" w miejscowości Orasac około 11 km od Dubrownika.
Pomysł wyjazdu zrodził się nagle i w ciągu tygodnia dojrzewał wraz z przygotowaniami. To jak sądzę przydatna informacja dla tych, którzy nie cierpią z powodu nadmiaru czasu. Wystarczyło go na skompletowanie sprzętu, przegląd samochodu i zrobienie niezbędnych zakupów. Zabrakło na podstawowe opanowanie języka, a zatem rozmówki i słowniczek powędrowały do walizki.
Muszę dodać, ze mój pierwszy wyjazd do Chorwacji był także pierwszym samodzielnie zorganizowanym pobytem na campingu. A zatem zacznę od sprzętu.
  
Do Chorwacji przyciągną Was piękne choć kamieniste plaże i kryształowa woda Adriatyku Zauroczą malownicze zatoczki skryte przed światem gdzie jest tylko słońce, przyroda i my Wspaniałe krajobrazy, których nie trzeba szukać i wystarczy zatrzymać się przy drodze
Mój pierwszy zestaw to namiot 6-osobowy – trzy sypialnie, z których jedna była szafą i spiżarnią jednocześnie. Materace, karimaty, śpiwory i oczywiście duża wydajna pompka. Spotkałam na campingu ludzi, którzy rozpaczliwie jej poszukiwali. Pod namiot obowiązkowo podłoga z plandek, które bez problemu można kupić w supermarketach. Przytwierdzone szpilkami do podłoża chronią podłogę podwieszanych sypialni przed zabrudzeniem. Zdecydowanie przyspiesza to późniejsze składanie i komfort przechowywania sprzętu.
Butla gazowa 3 kg okazała się wystarczająca, ale wodę na herbatę gotowaliśmy w czajniku elektrycznym.
Warto mieć własny przedłużacz o długości nawet do 20m, aby doprowadzić prąd do namiotu no i nie zapomnieć o listwie filtrującej, do której podłączymy ładowarki sprzętu elektronicznego. „Pod maslinom” doprowadzenie prądu zapewniają właściciele, ale nie wszędzie można na to liczyć.
Biorąc pod uwagę walory Adriatyku trzeba koniecznie zabrać podstawowy sprzęt do nurkowania. Oczywiście można go kupić na miejscu, a ceny są porównywalne do naszych. Maska z fajką średniej klasy to wydatek około 140 kun, płetwy około 100. Obowiązkowo obuwie do chodzenia po kamienistych plażach. Powinno być lekkie i nie utrudniać pływania. Dodatkowo zapewni ochronę przed jeżowcami, których mnóstwo na dnie, ale pojawiają się z reguły dopiero na większych głębokościach. Niezależnie od tego przestrzegam przed beztroskim brodzeniem między skałami. Są piekielnie ostre, czego sama niestety doświadczyłam. Buty najlepiej kupić w kraju – są zdecydowanie tańsze.
 
Małe urokliwe miasteczka, których naturalny spokój zakłócają tylko turyści Wspaniałe zabytki i historia sięgająca czasów rzymskich ale i ta krwawa i współczesna Na długo pozostaniecie pod wrażeniem przyrody w głębi kraju i tak jak ja zechcecie tu wrócić
Przed wyjazdem warto kupić odpowiednią ilość trwałych wędlin, a w słoikach zakonserwować mięso. Resztę uzupełnią konserwy. Opłaci się także kupić żółty wędzony ser. Wymienione artykuły są w Chorwacji bardzo drogie. 1 kg mortadeli kosztuje około 50 kun, a to w przeliczeniu na nasze prawie 30 zł. Cena szynki czy lepszej kiełbasy suszonej – ponad 100 kun/kg pomijając nie najlepsze walory smakowe. Równie wysokie są ceny serów. Wołowina w przeliczeniu na złotówki dochodzi do 70 zł/kg. Może się zdarzyć, że traficie na informację o niesmacznej wodzie mineralnej. Zdecydowanie obalam ten mit, który spowodował, że taszczyłam jej zapas z Polski. Popularna Jamnica rzeczywiście nie jest najlepsza, ale daje się wypić. Natomiast inne np. Jana (zbieżność nazwy) czy Studenac są doskonałe. Cena wody mineralnej to jednak nieco ponad 5 kun za 1,5 litra. Zabierając wodę z kraju zaoszczędziłam około 50 zł. Czy jednak świadome robienie takich oszczędności kosztem dodatkowych kilkudziesięciu kilogramów w bagażniku ma sens? - zdecydujcie sami. To był pierwszy raz i więcej tego nie powtórzyłam. Wyraźnie niższe od naszych są ceny makaronów, a nieco wyższe ceny pieczywa. Chleb (kruh) biały, graham lub razowy kosztuje od 5.60 do 6.80 kun ale bochenek jest nieco większy niż u nas. Ziemniaki (krumpir), ogórki (krastavac) i pomidory (rajčica) po zbliżonych cenach kupicie na miejscu. Owoce południowe wbrew naszym oczekiwaniom są zdecydowanie droższe pomimo, że rosną na okolicznych drzewach. Kilogram cytryn to wydatek rzędu – 13 kun, zielone winogrona (grožde) – 12 kun na targu w Dubrowniku, ale już 25 kun – na straganie w Orebiču. Ciemna odmiana jest o kilka kun tańsza. Około 10 kun kosztują brzoskwinie (breskva). Czasami tuż przy drodze możecie znaleźć dziko rosnące figi, migdały i drzewa, z których pozyskuje się liście laurowe.


 
 
YoWindow.com
 
 
 

Chorwacja
aktualizacje i newsy