Ruhunu Yala National Park

Po przybyciu do hotelu Chandrika mamy chwilę na odpoczynek. Niestety nie tyle, by skorzystać z wszystkich udogodnień i hotelowego basenu. Chandrika ma taki, położony w pięknym parku, pośród bujnej roślinności. Oferuje gościom 40 pokoi, w tym 20 typu standard, z łazienką, klimatyzacją, bezpłatnym Wi-Fi i telewizją satelitarną. W pokojach znajdziecie też czajnik z niewielkim zapasem kawy i herbaty.
 
Hotel Chandrika w Tissamaharama oferuje 40 pokoi, w tym 20 typu standard W pokojach klimatyzacja, łazienka, Wi-Fi, a także czajnik z niewielkim zapasem kawy i herbaty Położony w pięknym, palmowym parku kusi basenem, na który niestety brakuje czasu
Przed godziną 15.00 ruszamy na małe safari do Parku Narodowego Yala. Na ulicy przed hotelem czekają już terenowe samochody z miejscowymi przewodnikami. Tych, którzy mają za sobą chociaż kilkudniowe safari w Kenii czy Tanzanii czeka jednak gorzkie rozczarowanie. Doskonale rozumiem, że zwierzęta są najbardziej aktywne o wschodzie słońca i tuż przed zachodem. Organizacja takiego wyjazdu powinna być jednak zupełnie inna. Wyobraźcie sobie, że przewodnicy o jednej porze zbierają gości z wszystkich hoteli i do parku sunie kawalkada 10 samochodów, które jeden za drugim poruszają się po tej samej trasie.
 
Na trasie do parku będziemy oglądać pola ryżowe i podglądać życie mieszkańców A są tacy sami jak my - nie lubią zakazów i chętnie je omijają Domek na drzewie to nie tylko temat na program telewizyjny, ale być może sposób na własne M
Czy w tych warunkach można czymś zaskoczyć dzikie zwierzęta? A trasa niestety może być tylko jedna, bo czas naszego przejazdu jest bardzo ograniczony. Nasza grupa zajmuje 5 samochodów, a przewodnikowi też zależy na tym by grupa się nie pogubiła. Pomimo wszystko mamy nadzieję zobaczyć coś ciekawego. Konieczny będzie jednak długi obiektyw i niezły sprzęt do robienia zdjęć w warunkach sporego niedoświetlenia. To co nam będzie nasuwać kenijskie wspomnienia to na pewno rdzawy kolor ziemi.

Praktycznie już jesteśmy na terenie parku chociaż do bramy wjazdowej jeszcze daleko Oczywiście nastawiamy się na spotkanie zwierząt i jako pierwsze pokazują się langury szare Wygodny samochód i komfort obserwacji do duży plus, ale jazda w szeregu to nie safari
Po drodze mijamy wielkie plantacje ryżu, przyglądamy się codziennemu życiu mieszkańców. Mijamy wreszcie zieloną tablicę informującą, że jesteśmy na terenie parku. Zaczynamy więc polować z obiektywem na pierwsze zwierzęta i bardzo szybko udaje nam się zlokalizować grupę Langurów szarych. Tak naprawdę do bramy wjazdowej jeszcze daleko. Zanim ją przekroczymy mamy jeszcze krótki postój na ostatnią toaletę.

W miejscu ostatniego postoju nasz przewodnik wypatrzył krokodyla. Nam potrzebne było solidne zbliżenie Za tą bramą będziemy już oficjalnie w Ruhunu Yala National Park W gęstych zaroślach trudno jednak cokolwiek wypatrzeć
I tu, w okolicznym grzęzawisku nasz przewodnik wypatruje krokodyla. My jednak nic nie widzimy dopóki nie spojrzymy przez obiektyw. Dopiero w dużym przybliżeniu zwykły kamień okazuje się groźnym drapieżnikiem. Zapraszam dalej