Santo Domingo cd.
W czasie okupacji amerykańskiej w latach 1916-24 Trujillo wstąpił do Gwardii Narodowej, uzyskał przeszkolenie w piechocie morskiej i szybko awansował. W 1930 roku obalił poprzedniego prezydenta Vásqueza i stanął na czele dyktatury. Santo Domingo aż do jego śmierci stało się Ciudad Trujillo. Nazwę zmienił też najwyższy szczyt w kraju, a jego  pomniki stawiano dosłownie wszędzie. W odróżnieniu od innych krajów i przywódców, a zwłaszcza wspomnianych darczyńców, popierał imigrację żydowską do kraju, Po hiszpańskiej wojnie domowej zachęcał do przybywania na wyspę niedobitków armii republikańskiej, a w okresie wojny stanął po stronie USA. Równolegle rozkazał zmasakrować 20 tys. robotników haitańskich pracujących na plantacjach trzciny cukrowej za pomoc udzieloną przez Haiti opozycjonistom dominikańskim. W końcu w roku 1961 został zamordowany przez członków własnych oddziałów, podobno na polecenie CIA i w obawie by nie stał się drugim Castro.
 
Wieża Palacio Consistorial - ratusza i siedziby rady miasta Santo Domingo Katedra Santa Maria de Menor gdzie spoczywały prochy Krzysztofa Kolumba Calle El Conde - główna ulica handlowa. Tu nie można się targować bo jest tanio
Teraz kierujemy się na Plaza Maria de Toledo gdzie stoi dziś wielki pomnik Kolumba. W południowej części placu wznosi się katedra Santa Maria de Menor, wybudowana w latach 1521-1540. Jako pierwsza świątynia katolicka w tej części świata miała swoją długą i burzliwą historię. Nie zawsze była też świątynią, bo na przykład w okresie zdobycia Santo Domingo przez piratów stanowiła ich koszary. Do niedawna w katedrze spoczywały prochy Krzysztofa Kolumba, przeniesione do Faro de Colon. Zachęcam do poznania ich historii, bo tak naprawdę nie wiadomo czy są to szczątki wielkiego odkrywcy, ale Dominikańczycy święcie w to wierzą. Na koniec pobytu w Santo Domingo powrót do współczesności i tego co kobiety lubią najbardziej.

Zakupy
Wbrew pozorom warto się zdobyć na nieco męczący spacer po Calle El Conde, bo to najlepsze miejsce by kupić tanio i bez targowania. Na tym polega jednak urok bezpośrednich kontaktów z Dominikańczykami i nie warto z nich rezygnować. Zatem jeśli nie boicie się takich spotkań potraktujcie spacer po sklepach jako rekonesans i dobrze rozpoznajcie ceny.
 
Calle El Conde to najlepsze miejsce na bezstresowe wydawanie pieniędzy Tak wygląda pracownia malarska i jedna z form tradycyjnej sztuki Zakupy i targowanie to specjalna forma kontaktów i rozrywki
którą trzeba polubić
Fakt, że pasaż handlowy mamy blisko hotelu wcale nie oznacza, że jest tu najtaniej. Dla przykładu charakterystyczna, kolorowa koszula z motywami palm i napisami "La Republika Dominicana " na Calle El Conde kosztuje od 12 do 14 dolarów. Na targowisku z pamiątkami sprzedawcy zawołają 30-35. Za modne pareo, z dobrej tkaniny nie powinniście zapłacić więcej jak 10-15 $, natomiast poszukiwanie T-shirt z haftem mija się z celem bo wcale ich nie robią.
Z pewnością każda dziewczyna zechce przywieźć coś z biżuterii zrobionej z unikalnego larimaru. To taki niebieski kamień występujący tylko w tych stronach. Przed wyjazdem wyobrażałam sobie, że trzeba szukać takich rzeczy raczej w sklepach jubilerskich, ale nic bardziej mylnego. Larimar (łza morza) jest powszechny, ale uważajcie by nie pomylić go z jakimś niebieskawym, pięknie oszlifowanym i lśniącym syntetykiem. Prawdziwy kamień ma z reguły dość nieregularne kształty bo bardzo trudno się obrabia. Za komplet czyli naszyjnik (el colar), bransoletkę (la pulsera) i kolczyki (los pendientes) zapłaciłam 50$ startując ze 100$, ale i tak sądzę, że przepłaciłam. Przyjmijcie więc taką cenę jako możliwą do dalszych negocjacji.
Kto lubi i oczywiście będzie mu to pasować do wystroju wnętrza może, zainteresować się malarstwem. Okazję do takich zakupów znajdziecie na wycieczce Higuei Adventure, a być może przyjdzie do was sama. Myślę tu o miejscowych rzemieślnikach rozkładających swoje kramiki bezpośrednio na terenie hoteli. W Grand Oasis zdarzało się to chyba 2 razy w tygodniu.
Nie dajcie się zwieść niektórym komentarzom na internetowych forach dotyczącym tradycyjnego trunku o nazwie mamajuana. Zapytajcie o nią w hotelowych barkach i spróbujcie. Zachęcam do kupna kompozycji samego suszu składającego się z wybranych ziół i kory drzewnej, a resztę przyrządzicie sami. Waga butelki i trunku może mieć znaczenie przy odprawie bagażu. Susz należy zalać w butelce wodą mineralną, potrzymać dobę dla wypłukania i wylać. Potem napełnić ją mniej więcej po jednej trzeciej ciemnym rumem, czerwonym winem i miodem. Odstawić spokojnie nawet na miesiąc, a potem tylko się delektować. Moc likieru zależy oczywiście od proporcji. Po opróżnieniu zalać ponownie i tak nawet do dwóch lat.
Jeżeli chcecie kupić rum to pomimo wszystko zróbcie to wcześniej. W strefie wolnocłowej na lotnisku nigdzie nie znalazłam rumu dominikańskiego, a inny jest piekielnie drogi. Do częściej kupowanych produktów należą także cygara i kawa, którą niektórzy chwalą, a dla mnie jest zupełnie przeciętna oraz maczety, a te niestety ważą.
 
 

Higuey Adventure