Hotel Grand Oasis - cd
Nie mamy żadnych zastrzeżeń do utrzymania czystości i sprzątania w pokoju jednak szklanek i napojów nam nie uzupełniono, trzeci komplet ręczników zniknął po kolejnym sprzątaniu, a z każdym dniem lodówka była coraz bardziej zaniedbana. Coraz bardziej zdesperowani sięgnęliśmy do innego sposobu. Napisaliśmy po hiszpańsku list do naszej pokojówki dziękując za dobrą pracę, ale zwróciliśmy uwagę, że w tym pokoju mieszkają trzy, a nie dwie osoby i chcielibyśmy mieć trzy komplety ręczników, trzy szklanki i trzy zestawy napojów. Oczywiście do listu dołączyliśmy napiwek. W odpowiedzi doznaliśmy szoku, bo wszystkiego było trzy, a lodówka pełna. Przez jeden dzień, bo właśnie zmieniono nam pokojówkę. W nagrodę za dotychczasowe starania trafiła się nam młoda, nieco puszysta, ciemnoskóra dziewczyna przypominająca nianię do dzieci z dawnych filmów o czasach niewolnictwa. Z tą różnicą, że to właśnie jej przydałaby się niańka. Była rozbrajająco zagubiona i roztargniona. Jak posprzątała pokój zapominała o lodówce więc z jej pomocą obsługiwaliśmy się sami, gubiła klucze i miała niemal łzy w oczach od ciężkiej pracy, a do obsłużenia tylko jedno piętro, które zajmowało jej cały dzień. Nie mówiła przy tym ani słowa po angielsku, więc lekcje hiszpańskiego trzeba było kontynuować.
 
Atutem rozległego terenu jest zieleń a wśród niej kilkanaście gatunków palm Barki i baseny zachęcają do zatrzymania się na drinka i ochłody Hotel ma własny pasaż handlowy (po lewej) i salę widowiskową  widoczną w tle
Udało nam się jednak rozwiązać jeden z największych problemów wynikających z dziwnej organizacji pracy. Otóż ręczniki zbierano z pokoi między 10.00, a 11.00. Nowe można było zobaczyć dopiero po zakończeniu sprzątania, co zwykle miało miejsce około 17.00. Wcześniejszy powrót z plaży i próba umycia się nie wchodziły w grę. Mieliśmy, więc tajny, ponadnormatywny komplet ręczników, ofiarowany pod groźbą ryzyka utraty pracy. On służył nam od popołudnia do rana, a nowy, otrzymany przy sprzątaniu wędrował do ukrycia. W sumie nigdy nie dostaliśmy jednak oferowanego zestawu napojów (butelka wody, cola lub sprite i puszka piwa na osobę). Wcale nam to nie było potrzebne, ale skoro hotel zapewniał to powinno tak być zwłaszcza, że nieraz byliśmy świadkami jak pracownicy nadzoru skrupulatnie wyliczali napoje pokojówkom. Skoro nie do nas, to wypracowana nadwyżka musiała gdzieś trafić. Może do rodzinnego sklepiku? Sądzę, że ta przydługa opowieść uzasadnia moją ocenę standardu room-service, który otrzymuje rozbrajającą 1.
 
Be Live to kompleks hoteli na wspólnym terenie różniących się architekturą Mieszkaliśmy tu na I piętrze przy basenie, który bez wątpienia rozpoznacie Przeboje z room-service rekompensował piękny pokój
z fantastycznym widokiem
Już bez szerokiego uzasadnienia restauracja główna, barki przy basenie i plaży dostają 5 za wybór dań, szybką i niezwykle miłą obsługę. Ten jeden punkt odejmuję, za braki w zaopatrzeniu w przypadku wyjazdu na wycieczkę przed godz. 7.00.
W ciągu dnia animatorzy stawali na wysokości zadania i oczekiwań. Były ciekawe, z humorem prowadzone gry i turnieje, a po południu nauka tańca regionalnego. Fajną i wciągającą rozrywką były wieczorne rozgrywki bingo. Spróbowaliśmy nie mając o tym zielonego pojęcia i przy odrobinie szczęścia udało nam się dwukrotnie zwyciężyć końcowe rozdanie, a raz fazę liniową. Nagrody fundował hotel i w ten sposób przywieźliśmy trochę nieoczekiwanych pamiątek. Niestety już po 21.00 wiało nudą, a wieczorne show w amfiteatrze było żałosne. Brak jakiegoś spójnego scenariusza i próba wciągnięcia gości do płytkich skeczów bawiła tylko Kanadyjczyków. Poza kilkoma spektaklami realizowanymi przez profesjonalistów w zasadzie nie było tam po co chodzić. Oceny nie uratują występy miejscowego zespołu, który grał kilkakrotnie na świeżym powietrzu, ale wyłącznie własne opracowania światowych przebojów i za każdym razem ten sam repertuar. Zdecydowanie bardziej wolałabym posłuchać w dobrym wykonaniu typowej muzyki karaibskiej. W mojej ocenie animatorzy całkowicie polegli wieczorem i dlatego nie dostaną więcej jak 3.
 
Z czterech basenów zamoczyłam się w jednym - ocean był silniejszy Aby dobrze się pobawić wystarczyło odkleić się od plażowego leżaka A po południu pouczyć się miejscowych tańców. Tu pierwsze kroki salsy



 
 

Santo Domingo